Wszędzie ma być blisko. W ciągu kilku minut powinniśmy dojść do sklepu, szkoły, miejsca pracy. Idea 15-minutowych miast ma łączyć w sobie sprawność, wydajność i odpoczynek w małej przestrzeni centrum miast. Jednak nasze aglomeracje są betonowe, bywa, że z przestarzałą infrastrukturą. Czy w takich warunkach można łączyć osiągnięcia techniczne z prawami przyrody? Wiadomo, że życie bez natury, bez kontaktu ze środowiskiem nie jest zadowalające.

Przyszła reorganizacja struktury miast, w szczególności jej centralnych części, w założeniu powinna skupiać się na tworzeniu przestrzeni, w obrębie których mieszkaniec zaspokoi większość swoich podstawowych potrzeb życiowych. Z łatwością i sprawnie połączy sprawy osobiste z zawodowymi. Miasta 15-minutowe mają stać się odpowiedzią na potrzeby aktywnych członków społeczeństwa, którzy zdecydowaną większość swojego życia spędzają w przestrzeni tkanki miejskiej. Tacy użytkownicy w obrębie małej struktury urbanistycznej budują hierarchię swoich celów – dość charakterystyczną i odmienną od społeczności żyjącej poza miastem. Poza celem nadrzędnym, którym wydaje się dbałość o rozwój i karierę, potrzebują również miejsc i struktur sprzyjających odpoczynkowi, relaksowi i nawiązywaniu więzi społecznych, niezawodowych. To dość trudne zadanie, gdy uwzględni się współczesny stan miast w Polsce. Jednak do zrównoważonego funkcjonowania organizmu – do osiągania stanu regeneracji – jednostka ludzka potrzebuje bezpieczeństwa i przestrzeni naturalnych. O ile stworzenie takich miejsc w ścisłym centrum jest niemożliwe, o tyle wbudowywanie elementów przyrody i ich pielęgnowanie jest czynnością możliwą do zrealizowania.

Oczywistą rzeczą jest fakt, że zieleń ma właściwości równoważące nadmierne napięcie...