O tym, dlaczego znowelizowana ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach nie pozwoli optymalizować  kosztów odbioru przez gminę odpadów od mieszkańców, a tak naprawdę wprowadziła zmiany, które mogą obciążyć samorządy jeszcze większymi kosztami funkcjonowania systemu, z Jarosławem Grobelnym, wiceprezydentem Gniezna, rozmawia Tomasz Małecki.

Jak nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach wpłynęła na koszty obsługi gminnego systemu odbioru i zagospodarowania odpadów?

Nowelizacja tak naprawdę nie wprowadziła niczego, co mogłoby wpłynąć na obniżenie kosztów funkcjonowania systemu odbioru odpadów z terenów zarówno zamieszkałych, jak i niezamieszkałych. Wprowadza rozwiązania, które są uważane w środowisku samorządowym za kontrowersyjne. Pierwsza i chyba najbardziej kontrowersyjna dotyczy możliwości dopłacania do tzw. systemu śmieciowego przez samorządy gminne. To zdecydowanie złe rozwiązanie, bo wywoła niezdrową licytację tych, którzy są dobrzy i dołożą do systemu śmieciowego z budżetu, czyli pieniędzy nas wszystkich, i tych, którzy są źli, bo uważają, że system odbioru i zagospodarowania odpadów w gminie powinien się bilansować, czyli powinien w pełni być finansowany przez mieszkańców. 

Gmina, w której licytacja doprowadzi do przyjęcia stawki np. złotówki od osoby, bo brakujące 15 mln dopłaci samorząd, stworzy sytuację, w której nie będzie żadnego bodźca do segregacji. Opłata dodatkowa wyniesie bowiem dwa złote. Gmina nie osiągnie w ten sposób poziomów odzysku, w wyniku czego zostanie nałożona na nią przez WIOŚ kara pieniężna. W takiej sytuacji gmina dwa razy dopłaci do systemu śmieciowego i nigdy nie osiągnie poprawy segregacji,...