Coraz więcej samorządów interesuje się opłatą od zużycia wody jako instrumentem pomagającym osiągnąć i utrzymać samofinansowanie systemu gospodarki odpadami komunalnymi. Warszawa, Olsztyn, Łódź, Częstochowa czy podwarszawska gmina Halinów zdecydowały się na dosyć radykalny krok, by zapewnić zrównoważenie kosztów.

Wzrost zainteresowania opłatą od zużycia wody, nazywaną „opłatą wodną”, pojawił się stosunkowo niedawno, chociaż sama postać opłaty istnieje od początku reformy gospodarki odpadami komunalnymi. Najbardziej znanym przykładem udanego zastosowania opłaty wodnej w warunkach dużego miasta jest Szczecin, w którego ślady nie poszło przez wiele lat żadne inne duże miasto. Obecne próby sięgania po opłatę wodną, podejmowane przez wspomniane wyżej metropolie czy duże miasta, czerpią z doświadczeń szczecińskich. Miasto zbudowało nowoczesną, wielkomiejską infrastrukturę przetwarzania odpadów z Eco-Generatorem, nowoczesną spalarnią odpadów, jako jej jądrem. Warto zauważyć, że różnice w wysokości stawki opłaty za metr sześcienny wody zużytej pomiędzy Szczecinem a Warszawą są prostą funkcją efektywności w przetwarzaniu odpadów. Opłata powinna zamykać proces budowania nowoczesnej gospodarki odpadami komunalnymi, a nie go inicjować.

Czym jest opłata wodna?

Opłata od zużycia wody, opisana w art. 6j ust. 1 pkt 2 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (u.c.p.g.), jest zdefiniowana jako iloczyn ilości zużytej wody w danej nieruchomości oraz stawki opłaty ustalonej w art. 6k. ust. 1 tej ustawy. 

Tak brzmi zapis ustawowy, o którego sens spierają się samorządy z instancjami ponadsamorządowymi, np. RIO, czy wręcz prokuraturami...