Jednym z najważniejszych czynników powodujących nieracjonalny przyrost samochodów jest uboga oferta publicznego transportu zbiorowego. Wykluczenie komunikacyjne wynika z postępującej w ostatnich dekadach degradacji transportu publicznego. Likwidacja połączeń kolejowych i autobusowych oraz ograniczenie częstotliwości kursowania komunikacji publicznej doprowadziły do uzależnienia Polaków od samochodu. 

Polska liczba zarejestrowanych samochodów osobowych wyprzedza takie potęgi motoryzacyjne jak Niemcy, Wielka Brytania czy Francja, pozostawiając daleko w tyle średnią unijną1. Za niepokojący trzeba uznać wiek pojazdów. Podczas gdy Europa Zachodnia systematycznie pozbywa się starych, wyeksploatowanych i niespełniających ekologicznych norm pojazdów, w 2019 r. sprowadzono do Polski takich samochodów około miliona. Trafiają do naszego kraju, by po powierzchownych remontach przeżyć tu drugą młodość. Jeździmy więc z reguły starymi, nieekologicznymi pojazdami, a ich głównymi zaletami są taniość i dostępność na rynku. 

Dzięki sprzyjającym uwarunkowaniom, niestety, wielu naszych rodaków decyduje się na zakup samochodu za kwotę kilku lub kilkunastu tysięcy złotych. Rodziny posiadają dwa, a nawet więcej takich samochodów, a ich właścicielami stają się coraz młodsze osoby. Sytuacja, w której niemal każdy dorosły mieszkaniec wsi dysponuje samochodem, nikogo obecnie nie zaskakuje. 

Niezrozumiałe zjawisko

W przypadku mieszkańców wsi zlokalizowanych daleko od głównych ośrodków metropolitalnych może się to wydawać uzasadnione, natomiast zupełnie niezrozumiałe jest równie silne przywiązanie do codziennego użytkowania samochodu przez mieszkańców dużych miast. W przeciwieństwie do małych miejscowości jakość miejskiego transportu publicznego dużych miast jest bowiem...