Dziesięć lat temu wprowadzono w Polsce „rewolucję śmieciową”. Gminy stały się właścicielami odpadów komunalnych. Jej efekty nie wszystkich zadowalają, a kolejne nowelizacje ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach budzą mieszane uczucia.

Znowelizowana w 2011 r. ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach przyniosła nowy porządek prawny: to gminy stały się właścicielami odpadów komunalnych. Pociągnęło to za sobą wiele konsekwencji: samorządy zostały zobowiązane do przygotowania i wdrożenia systemu, który zapewni selektywne zbieranie odpadów, doprowadzi do ograniczenia ich składowania, umożliwi jak najlepsze zagospodarowanie i zapobiegnie nielegalnemu pozbywaniu się śmieci.

Nowe rozwiązania zaczęły obowiązywać dwa lata później, w lipcu 2013 roku. Obawy przed wprowadzeniem nowelizacji były ogromne – szczególnie wśród samorządów oraz zakładów komunalnych, ale także wśród mieszkańców. 

Sejm demoluje wszelkie poprawki

Ustawa przez lata była kilkukrotnie nowelizowana (m.in. w 2019 roku). Obecna nowelizacja została zapowiedziana w zeszłym roku. W grudniu 2020 roku pojawił się projekt, który po konsultacjach… zniknął. Potem pojawił się nagle w obiegu prawnym, jednak w zupełnie innej postaci niż ten z grudnia 2020 roku.

Ostatecznie 11 sierpnia Sejm przyjął nowelizację, odrzucając większość poprawek Senatu – zmian w projekcie ustawy, o które w głównej mierze wnioskowały samorządy. Ze zgłoszonych ponad 30 poprawek akceptację niższej izby parlamentu zyskało  tylko kilka. 

Jak podaje Polska Agencja Prasowa, jedna ze zmian, która nie uzyskała większości w Sejmie, dotyczyła wykreślenia z noweli przepisów ustanawiających maksymalną stawkę za odpady,...