Zaledwie 90 km od Kijowa leży średniej wielkości miasto – Biała Cerkiew. Tu znajduje się jeden z największych i najwspanialszych wschodnioeuropejskich parków angielskich. Założony przez polskiego hetmana Branickiego, upiększony przez jego żonę, dumnie nosi jej imię i nazywany jest Aleksandrią.

Aby dostać się do Białej Cerkwi z Kijowa, wystarczy wsiąść w jeden z licznych autobusów jadących na południe kraju. Po niespełna godzinie dociera się do ogromnego i przemysłowego miasta, które mało co pamięta ze swojej dawnej świetności. W 1620 r. Biała Cerkiew otrzymała prawa miejskie i tym samym stała się ostatnim bastionem polskości na najdalszych kresach I Rzeczypospolitej. W 1774 r. Stanisław August Poniatowski nadał miasto wraz z posiadłościami hetmanowi Franciszkowi Ksaweremu Branickiemu, które było w posiadaniu rodu aż do 1914 r. W roku 1793 miasto wskutek następstwa pierwszego rozbioru Polski weszło w skład Imperium Rosyjskiego i już nigdy nie powróciło w granice Rzeczypospolitej.

PERŁY WŚRÓD BLOKOWISK

Zwiedzając Białą Cerkiew, ma się wrażenie, że całe historyczne centrum zostało celowo usunięte, aby dać możliwości stawiania wszechobecnym w Ukrainie sowieckim gmachom i blokom mieszkalnym. Z dawnej zabudowy ocalało niewiele, jednak te budynki, które stoją po dziś dzień, świadczą o dawnej ważności miasta. Na wzgórzu nad rzeką Roś wznosi się najstarszy z zachowanych tutejszych zabytków...