W zwartej zabudowie, gdzie tkanka miejska gęsto wypełnia przestrzeń, każda zieleń jest na wagę złota. Zielone dachy i zielone ściany są z pewnością dobrą odpowiedzią na wyzwania takich przestrzeni w naszych czasach. Istnieją także rozwiązania starsze, ale równie efektywne. Są nimi rośliny pnące, które mogą pokrywać nie tylko wolne ściany szczytowe czy podwórkowe, ale nawet fasady. Dobór właściwych roślin do miejsca to klucz do sukcesu.

W gęstej zabudowie miast brak dostatecznie dużych odkrytych powierzchni gruntu jest dotkliwą przeszkodą dla zakładania konwencjonalnych ogrodów. Stąd wejście ogrodów w „trzeci wymiar” i ogromna popularność zielonych ścian i ogrodów zawieszonych. Ale jeśli tylko grunt rodzimy jest choć trochę odsłonięty, pokrycie budowli roślinnością może się odbywać za pomocą roślin pnących. Dobrze zaprojektowana szata roślinna pionowych elementów budowli ma znaczenie nie tylko psychologiczne, ale i budowlane – zieleń kryje błędy projektowe. Choć aspekt ten zdaje się być często kluczowy, to chyba przez grzeczność wobec architektów nie jest nazywany wprost. Ogromne płaszczyzny konstrukcyjne wiaduktów, estakad, wyeksponowane w miejscach przebywania ludzi, rzutują na walory widokowe. Pociągają za sobą również koszty psychologiczne, społeczne, a nawet fizjologiczne, gdyż wielkie betonowe płaszczyzny, odbijając dźwięki, potęgują ich negatywny wpływ na samopoczucie ludzi. Podwórka typu studnia i płaskie ściany szczytowe mogą w ciągu kilku sezonów zupełnie zmienić swoje oblicze, stając się przy tym zastępczymi siedliskami dla...