20 września zakończył się etap konsultacji publicznych projektu ustawy mającego w swym założeniu wdrożyć do polskiego porządku prawnego mechanizm rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Ogromne oczekiwania, jakie rynek wiązał z tą inicjatywą legislacyjną, skończyły się jednak głębokim rozczarowaniem, i to nie tylko organizacji reprezentujących producentów wyrobów w opakowaniach. Zaproponowany przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska mechanizm opiera się bowiem na poborze daniny publicznej, czyli – nazywając rzeczy po imieniu – podatku opakowaniowego, który następnie miałby być redystrybuowany na różne cele, m.in. na gospodarkę odpadami komunalnymi (choć nie wiadomo, w jakiej wartości). I tak już zagmatwany system realizacji obowiązków przedsiębiorców został jeszcze bardziej skomplikowany i jeszcze bardziej odcina przedsiębiorców od strumienia odpadów opakowaniowych. Czyli zamiast popchnąć rynek do bliższej współpracy, stawia się bariery uniemożliwiające nawiązywanie jakichkolwiek relacji operacyjnych. Z punktu widzenia budowania podstaw do funkcjonowania gospodarki o obiegu zamkniętym jest to pomysł co najmniej nietrafiony, żeby nie powiedzieć: szkodliwy.

Cel: złupić konsumenta

Projekt nie wprowadza żadnej poprawy w systemie gospodarki odpadami opakowaniowymi, przeciwnie – dodatkowo wzmacnia i uwypukla wady obecnego modelu gospodarki, sprowadzając przedsiębiorców wprowadzających produkty w opakowaniach przeznaczonych do gospodarstw domowych wyłącznie do roli biernych płatników daniny publicznej, która ma zasilać budżet państwa. Nie przewidziano żadnych narzędzi wspierających rozwój systemu selektywnej zbiórki odpadów – tych nie będzie mniej i nie poprawi się ich jakość. Gminy mają być odpowiedzialne za...