Z Grzegorzem Wiśniewskim, prezesem Instytutu Energetyki Odnawialnej, o 20 latach funkcjonowania IEO rozmawia Dominik Szymański.   

Powstanie IEO związane było z przemianami, które zachodziły w polskim myśleniu o energetyce od początku obecnego stulecia. Co 20 lat temu było impulsem do założenia IEO?

Przede wszystkim było nim przyjęcie przez Sejm w 2001 r. Strategii Rozwoju Energetyki Odnawialnej – pierwszego rządowego i zatwierdzonego przez Sejm dokumentu wyznaczającego cele udziału OZE w krajowym bilansie energetycznym na 2010 r. – było to wówczas, przypomnę, 7%, oraz celu długoterminowego na 2020 r. – 14%. Co zresztą po 20 latach się potwierdziło. Co do zasady, nasze przewidywania były więc słuszne, choć w momencie ich przedstawienia niewielu się podobały…

W opracowaniu Strategii aktywny udział brali późniejsi pracownicy IEO. Zespół ten opracowywał założenia do rządowych założeń dotyczących OZE i miał zamiar wziąć aktywny udział w ich wdrażaniu. Wówczas jednak nie było to możliwe. Dlaczego?

Mało kto dziś pamięta okoliczności, jakie doprowadziły do założenia IEO w 2001 r. Wtedy dla nas, założycieli, formuła spółki o charakterze pracowniczym wydawała się znacznie bardziej demokratyczna i niezależna niż rozważana jako alternatywa fundacja. Natomiast nasz pierwszy partner biznesowy – spółka AWS Scientific LTD z biurem w Nowym Jorku – nie mógł w pełni wywiązać się z zobowiązań po ataku na Word Trade Center, dokonanym w tydzień po naszej rejestracji, ale pokazał, że sytuacja ta nie oznacza bynajmniej braku odpowiedzialności. 

Początkowe...