W epoce PRL-u wymogi dotyczące zieleni osiedlowej wskazywały, że powinna ona stanowić minimum 50% powierzchni osiedla. Obecnie oczekuje się, iż zieleń będzie stanowiła zaledwie 30%. Skoro wymogi dotyczące powierzchni są mniej restrykcyjne, to tym istotniejszy staje się właściwy dobór roślin.  Rośliny sadzone na osiedlach mieszkaniowych powinny spełniać funkcje przede wszystkim środowiskowe, a na drugim planie dopiero estetyczne. Do najistotniejszych funkcji zlicza się obniżanie temperatury, szczególnie podczas upalnych dni i nocy, przez zacienianie powierzchni betonowych. Kolejne to oczyszczanie powietrza szczególnie ze szkodliwych pyłów i gazów (jak CO, NO2, SO2, O3, PM10), różnych frakcji powstających na skutek działań antropogenicznych. Istotą roślinności jest również zatrzymywanie wody, która jest pobierana przez rośliny oraz spływa po liściach i wsiąka do podłoża i gleby, czyli zwiększa retencję wodną. Rośliny podczas procesu fotosyntezy wbudowują CO2 i przyczyniają się do sekwestracji węgla, gromadząc go w swoich tkankach. Niektóre rośliny działają fitoremediacyjnie, czyli oczyszczają glebę z metali ciężkich przez wbudowywanie ich w swoje tkanki.

Standardy – kiedyś i dziś

Standardy odnośnie do zieleni osiedlowej na obecne czas niestety są dużo mniej restrykcyjne w porównaniu z osiedlami budowanymi w minionej epoce PRL-u. Wymogi urbanistyczne były wówczas bardziej rygorystyczne. Obecnie zieleń ma stanowić zaledwie 30% powierzchni całego osiedla. Wlicza się w to zarówno zielone dachy zakładane tylko z mat rozchodnikowych, jak i ściany wertykalne. Na osiedlach powojennych z lat  50., 60., 70. i 80....