Próby odwrócenia trendu stepowienia Polski wymagają m.in. retencji wody. Rządowy program „Moja Woda”, mimo drobnych problemów, okazał się frekwencyjnym sukcesem. Jednocześnie w przedsięwzięciu realizowanym przez NCBR trwają prace nad innowacyjnymi technologiami i systemami do magazynowania oraz wykorzystywania wody deszczowej w domach, budynkach mieszkalnych i szkołach.

Nasz kraj jest obecnie jednym z najuboższych w zasoby wodne w całej Unii Europejskiej. Na jednego mieszkańca przypada trzy–cztery razy mniej wody niż na przeciętnego Europejczyka. Niższe od Polski wskaźniki mają tylko Czechy, Dania, Cypr i Malta. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w czasie suszy, gdy zasobność wody spada o kolejne 50%. 

Ogromne wyzwanie dla naszego kraju stanowi obniżanie się zasobów wód gruntowych oraz głębinowych prowadzące do stanu suszy hydrologicznej. W momencie jej wystąpienia wyraźnie obniża się poziom wód podziemnych. Wysychają także studnie. Te dwa efekty mogą skutkować okresowymi deficytami wody pitnej.

Do tego w Polsce (według danych Wód Polskich z marca 2020 r.) odzyskuje się tylko 6,5% wody opadowej. Te ilości powinno zwiększyć się co najmniej dwukrotnie. Głównym sposobem jej odzyskiwania jest tworzenie zbiorników retencyjnych. W Hiszpanii, w której poziom retencji wody sięga 45%, funkcjonuje ich 1900. W Polsce – około 100 (w sumie gromadzą powyżej 1 mln m3 wody). Alternatywą dla takich zbiorników mógłby w przyszłości stać się rozproszony system składający się z milionów mniejszych zbiorników zainstalowanych na posesjach domów jednorodzinnych oraz budynków użyteczności publicznej....