Mówi się, że miasta wyciągają ze wsi jej mieszkańców – kiedyś dotyczyło to ludzi, teraz to samo możemy powiedzieć o zwierzętach. Wieloletni wieśniacy przenoszą się do miast, czego najlepszym przykładem jest mała sowa – pójdźka.

Niewykluczone, że sowa ta już tysiące lat temu zaglądała do miast. Przecież pójdźka znana jest jako atrybut jednej z najważniejszych bogiń starożytnej Grecji, Ateny. Łacińska nazwa tej sowy, czyli Athena noctua, nawiązuje do tej relacji z boginią nie tylko mądrości, sztuki, erudycji czy wiedzy, ale i przenikliwości.

Owa przenikliwość jest szczególną cechą pójdźki – jednej z najmniejszych polskich sów (pod tym względem drobniejsza, ale naprawdę nieznacznie, jest tylko sóweczka zwyczajna, spotykana w Karpatach, Sudetach i Puszczy Białowieskiej). Swoje małe rozmiary rekompensuje nadzwyczajną bystrością i zdolnością przenikania środowiska, w którym żyje. Pójdźka to bowiem świetna obserwatorka, która do obserwacji paradoksalnie nie używa tylko oczu. Równie istotny, a nawet najistotniejszy, jest słuch.

Najlepszy słuch wśród ptaków

Sowy dysponują najlepszym słuchem spośród wszystkich ptaków. U niektórych gatunków jest on dziesięciokrotnie czulszy niż w przypadku ludzi. Nietypowy wygląd sów – okrągła głowa o płaskiej twarzy – także służy odbieraniu bodźców słuchowych. Ta płaska twarz i pióra ułożone niczym tarcza to szlara, która działa rzeczywiście jak tarcza radarowa – zbiera dźwięki, aby łatwiej wpadły do sowiego ucha. Można więc stwierdzić, że sowy wynalazły talerz radaru tysiące lat przed...