Transformacja energetyczna powinna łączyć interesy ekonomiczne i ekologiczne – mówił na Kongresie Envicon 2020 Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska. Potencjał energetyczny drzemiący w odpadach i biomasie należy obecnie wykorzystywać w maksymalnym stopniu. To kwestia także naszego bezpieczeństwa energetycznego. Z czasem energia z wiatru i słońca powinna odgrywać coraz większą rolę.

Potencjał energetyczny był tematem sesji drugiego dnia Kongresu

Envicon 2020. Otworzyło ją wystąpienie Michała Kurtyki, ministra klimatu i środowiska. Mówił on o transformacji polskiej gospodarki w kierunku neutralności klimatycznej. Europejski Zielony Ład to szansa na wykorzystanie funduszy europejskich. Transformacja energetyczna może i powinna oznaczać boom inwestycyjny w rozwoju fotowoltaiki, energetyki wiatrowej (zwłaszcza na morzu), innych odnawialnych źródeł energii oraz w elektromobilności. Dotyczyć to będzie Polski i Europy. Tylko w elektromobilność zainwestowano w Europie w ubiegłym roku ponad 60 mld zł, czyli znacznie więcej niż w Chinach, które do tej pory uchodziły za lidera tej branży.

Minister Kurtyka mówił, że ekologia i ekonomia to sektory, które powinny się uzupełniać. – Wyzwania, które stoją przed nami, to jednocześnie szansa na skok technologiczny w dziedzinie polskiej energetyki – tłumaczył.

Import większy od granicy bezpieczeństwa

Herbert Leopold Gabryś z Krajowej Izby Gospodarczej mówił o konieczności dekarbonizacji polskiej energetyki w kontekście bilansu paliwowo-energetycznego nie tylko naszego kraju, ale też całego świata. – Rezerwy węgla brunatnego prowokują pytanie, czy rozwój energetyki odnawialnej wyeliminuje węgiel brunatny? – pytał. Wskazał przy tym, że udział importu paliw w polskim systemie energetycznym prawdopodobnie przekroczył już 50%. – Przyjmuje się, że tak duży udział importu stanowi duże zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego – mówił reprezentant KIG. W swym wystąpieniu wskazywał także na istniejące prognozy dotyczące zmian w bilansie energetycznym. Powinny one być bardzo duże. Dotyczy to także branży ciepłowniczej. Czy tak się stanie? – Minister Michał Kurtyka mówił o wielkiej szansie na rozwój krajowego przemysłu – nawiązał do inauguracyjnego wystąpienia ministra klimatu i środowiska. – Ale czy energetyka się do tego włączy? – pytał z obawą.

Sporo miejsca na nowe spalarnie odpadów

Doktor hab. inż. Grzegorz Wielgosiński, profesor Politechniki Łódzkiej, w swym wystąpieniu koncentrował się na ministerialnej liście instalacji termicznego przekształcania odpadów. W jego przekonaniu powinna ona stać się impulsem dla inwestycji i rozwoju biznesu. – Frakcja nadsitowa trafia nie wiadomo gdzie. Jest to duży strumień frakcji odpadów poza kontrolą – podkreślił profesor Politechniki Łódzkiej. W jego ocenie w Polsce jest nie tylko miejsce, ale też potrzeba powstania nowych instalacji termicznego przekształcania frakcji kalorycznej. Ich łączne możliwości przerobu oszacował na 1,1 mln ton rocznie, czyli w jego opinii około 10 nowych spalarni (zatem nieco ponad dwa razy więcej niż funkcjonuje obecnie). – To zależy, jak duże byłyby te instalacje – odpowiedział na to Aleksander Sobolewski, prowadzący sesję, dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla. – Równie dobrze mogłoby to być 20, ale mniejszej mocy.

Andrzej Bednarz, reprezentujący Dalkię Wastenergy, zaprezentował walory nowoczesnej instalacji produkcji energii z RDF-u opartej na technologii DWE ROCK. W imieniu Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie referat przedstawił natomiast Bogusław Regulski. Wiceprezes IGCP mówił m.in. o możliwościach energetycznego wykorzystania RDF-u. – To systemy ciepłownicze są najlepszym sposobem przetwarzania odpadów w kierunku ich energetycznego wykorzystania – stwierdził Regulski. Wskazywał on na warunki przyłączenia instalacji termicznego przetwarzania

do systemu ciepłowniczego. – Odbiór ciepła musi być zbilansowany pod względem zapotrzebowania, ale także pod względem temperatury i ciśnienia – wyliczał wiceprezes IGCP. Wskazał również, że dalej nierozwiązana jest sprawa jakości ciepła z odpadów.

Mobilne magazyny ciepła

W dalszej kolejności prof. dr hab. inż. Tadeusz Uhl z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie mówił o zagospodarowaniu ciepła, którego nie można bezpośrednio wykorzystać w systemach ciepłowniczych. – To jest duży problem. Rocznie w Polsce marnuje się energię cieplną o wartości około 15 mld zł – mówił profesor. Tradycyjnie ciepło transportuje się rurociągami. Jest to drogie rozwiązanie, a dodatkowym problemem są sprawy własnościowe nieruchomości czy utrudnienia techniczne związane z budową sieci. Jej budowa nie jest jednak jedyną możliwością. – Propozycją jest mobilny system składający się z dwóch zbiorników ciepła oraz dwóch wymienników – wskazywał Tadeusz Uhl. – Można w ten sposób gromadzić ciepło odpadowe w mobilnym magazynie ciepła i następnie je przewozić w miejsce odbioru ciepła – dodał.

Potrzebne są miliardy

Doktor Katarzyna Michałowska-Knap z Instytutu Energetyki Odnawialnej zwróciła uwagę na konieczność integracji działań związanych z przyszłością energetyki. Ze względu na cele klimatyczne konieczne jest wykorzystanie potencjału ekonomicznego i rynkowego pogodowo-zależnych (energia słoneczna i wiatrowa) oraz zeroemisyjnych odnawialnych zasobów energii do 2030 roku. Mówiła także o projektach i planach inwestycyjnych przedsiębiorstw do 2025 r.

– Wzrost gospodarczy powinien być niezależny od wykorzystania zasobów naturalnych – podkreśliła ekspertka IEO. Wymaga to transformacji ciepłownictwa, w tym systemowego, do 2030 r. – Łączny jej koszt w latach 2020-2030 to 88 mld zł, z czego 25 mld przypada na ciepłownictwo systemowe – stwierdziła Michałowska-Knap. Mówiła ona także o niefortunnych zapisach prawnych, które hamują rozwój OZE. Na przykład tzw. ustawa odległościowa spowodowała, że w niektórych rejonach energetyki wiatrowej w Polsce po prostu nie ma, a jest to obecnie najtańsza forma pozyskiwania OZE.

Biomasa powinna zastąpić kopaliny

O potencjale – niestety, nie w pełni wykorzystanym – jaki stanowi biomasa drzewna, mówił dr hab. inż. Roman Wójcik ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Gorszej jakości drewno zazwyczaj wykorzystywane jest do ogrzewania lokalnie, w gospodarstwach domowych. Potencjał jednak jest znacznie większy. – Lesistość lasów w Polsce wzrosła od 1946 roku z 36,1% do 61,7% obecnie – zwrócił uwagę Roman Wójcik. Wskazał on, że z jednej strony drewna brakuje (trzeba je importować) z uwagi na duże zapotrzebowanie przemysłu drzewnego, z drugiej zaś potencjał

nie jest w pełni wykorzystywany. Dotyczy to głównie lasów prywatnych, które stanowią 19,3% polskich lasów. – Cięcia w lasach prywatnych są wykonywane nawet nie w połowie przypadków. W lasach prywatnych istnieje bardzo duży potencjał zwiększenia pozyskania drewna – mówił Roman Wójcik. – Prywatnych właścicieli nie obowiązują ograniczenia dotyczące drewna energetycznego, a także nie muszą przestrzegać sortymentacji i z drewnem mogą robić, co chcą, aby tylko je zalegalizowali.

Adiunkt SGGW wskazywał w swym wystąpieniu na rolę biomasy drzewnej do produkcji energii elektrycznej i ciepłownictwa, która w jego przekonaniu będzie w najbliższym czasie rosła, ale głównie jako źródło zastępcze węgla kamiennego i brunatnego. Z czasem bowiem rozwój źródła słonecznego i wiatrowego zacznie ograniczać rolę biomasy. – Jednak samo zastąpienie węgla jako kopaliny przez odnawialne źródło energii jest bardzo istotne dla naszego środowiska – stwierdził Roman Wójcik.

Podsumowaniem sesji energetycznej był panel dyskusyjny moderowany przez Aleksandra Sobolewskiego, dyrektora Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla. W dyskusji wzięli udział także Wojciech Janka z Krajowego Forum Dyrektorów Zakładów Oczyszczania Miast, Piotr Czopek, dyrektor Departamentu Odnawialnych Źródeł Energii w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, oraz wcześniejsi prelegenci: Bogusław Regulski i prof. Tadeusz Uhl.