Pandemia to najważniejsze wydarzenie ostatnich lat, które unaoczniło wiele złych cech naszej cywilizacji, jej wąskie gardła, niedomagania technologiczne, organizacyjne i polityczne. Nadwyrężyła też system społeczny, uwypuklając jego problemy i słabości. Wyzwoliła zmiany, nabrzmiewające od lat w wyniku kumulacji różnych problemów. Z kryzysu tego może wyłonić się rzeczywistość, którą trudno dziś przewidzieć.

Obecny kryzys jest w pewnym sensie unikalny, wyjątkowy, można go porównać jedynie do Wielkiego Kryzysu lat trzydziestych i chyba będzie dłuższy niźli szacują to optymiści. Nie skończy się ani w obecnym, ani w przyszłym roku, a niewykluczone, że trwać będzie całe dziesięciolecie. Dotyczy międzynarodowego porządku gospodarczego, kulturowego i politycznego, które wpadły w chaos lub rzadko wcześniej obserwowaną zmienność, zmuszającą do działań dostosowawczych.

Ognisk niestabilności przybywa. Głęboki kryzys gospodarczy, rozpad więzi społecznych i politycznych sprzyja narastaniu nastrojów rewolucyjnych i dalszej destabilizacji, wywołując również kryzys demokracji. Największa i najtrwalsza odmiana już nastąpiła. Jest to rozrost i rozkwit wszelkich technik komunikacji za pośrednictwem cyberprzestrzeni. Wzmocniło to „państwa bez ziemi” – firmy i całe branże gospodarki, ułatwiające ludziom życie, bez ruszania się z domu, czyli zdalnej nauki i pracy, internetowych zakupów, wideokonferencji itp. Ich rosnącej sile zaczyna się skutecznie przeciwstawiać wzrastająca populacja poszkodowanych – państw tradycyjnych. Podobny konflikt globalnego biznesu ze strukturami organizacyjnymi społeczeństw dostrzec...