Przedsiębiorcy offshore apelują o zmiany w ustawie przyjętej w lutym tego roku. Ich brak może utrudnić lub zablokować inwestycje w elektrownie na Bałtyku – mówią i dodają, że nowelizacja ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych jest po prostu konieczna.

Skorelowanie czasu wsparcia inwestycji z długością obowiązywania pozwoleń, ograniczenie kosztów wydłużenia pozwolenia po okresie wsparcia, doprecyzowanie mechanizmu zapobiegającego nadwsparciu, skrócenie procedur wynikających z Prawa geologicznego i górniczego, a także uelastycznienie określonego przez ustawodawcę poziomu zabezpieczeń dla inwestycji – to główne, zgłaszane do rządu postulaty przedsiębiorstw, które przygotowują się do inwestycji na polskim morzu.

Prace legislacyjne nad kompleksowymi rozwiązaniami regulacyjnymi dla morskich farm wiatrowych (MFW) toczyły się przez ostatnie dwa lata. Długo oczekiwana ustawa o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych (tzw. ustawa offshore) weszła w życie w połowie lutego br., umożliwiając inwestorom posiadającym najbardziej zaawansowane projekty ubieganie się o wsparcie w pierwszej połowie bieżącego roku. 

– Nadal pozostają kwestie, które wymagają uregulowania lub też doprecyzowania. Budowa morskich farm wiatrowych jest niezwykle złożonym i kosztownym przedsięwzięciem. Zaangażowanie instytucji finansowych do kredytowania tych inwestycji będzie wymagało zagwarantowania, iż projekty te są możliwe do sfinansowania przez bank – wyjaśnia Janusz Gajowiecki, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej. – Należy dążyć do eliminacji wszelkich braków i ewentualnych nieścisłości w ustawie offshore, które mogą być postrzegane jako ryzyko regulacyjne, a tym samym zwiększać koszt pozyskania kapitału.

Konieczne pilne zmiany

Zrzeszeni...