Nie mamy w Polsce zbyt kolorowych ptaków. Nie to co w krajach Afryki, Ameryki Południowej czy Azji, gdzie ich pióra się mienią jak na obrazach wielkich mistrzów. Wilga na taką tezę zaskrzeczałaby i zaświergoliła, że całkowicie się nie zgadza.

A głos wilgi to czysta poezja, poezja śpiewana. Pod warunkiem, że się rozkręci, bo ptak ten zaczyna trele najczęściej od skrzeku, który niekoniecznie musi być przyjemny dla ucha. W pierwszej chwili można by pomyśleć, że to jakaś sroka. Po chwili jednak wilga przechodzi w swój fantastyczny, melodyjny głos, który w orkiestrze ptasich głosów naszych parków i ogrodów porównywany jest niekiedy do partii fletów. Istotnie, brzmi jak flet. 

Czarodziejski flet, który sprowadza deszcz

O śpiewie wilgi mówi się, że zwiastuje opady bardziej i skuteczniej niż latające nisko jaskółki, choć te są jako wieszczki znacznie popularniejsze. Wilga śpiewa wtedy, gdy wzrasta wilgoć powietrza. To działa na nią jak pałeczka dyrygenta.

I to często jedyny moment, by zorientować się, że ten ptak jest w pobliżu. Siedzi gdzieś w gąszczu, na drzewie, wśród bukszpanów, schowany i wtopiony w tło. Jak to możliwe, skoro kolory wilgi są tak intensywne? Najwidoczniej nie zdajemy sobie w pełni sprawy z tego, jak barwne jest środowisko wokół nas i jak bardzo oszukują nas oczy.

Kolorowy gość

A kolory wilgi są doprawdy niezwykłe. Zadają kłam tezie, że nie ma w Polsce i w ogóle na tej szerokości geograficznej ptaków...