Dezynfekcja, dystans, maseczka – skrót DDM na wiele lat zapadnie w naszą pamięć, a większości z nas kojarzyć się będzie bardzo negatywnie. Jak po każdym kryzysie warto jednak szukać pozytywów, a w przypadku urbanistów elementów, które wskażą nowy, adekwatny do współczesnych wyzwań, kierunek rozwoju miasta, regionu, kraju czy – w obliczu wszechobecnej choroby układu oddechowego, zwanej COVID-19 – także świata.

Pandemia COVID-19 nie odpuszcza. Nie wolno nam się gromadzić, pozamykano sklepy, restauracje, hotele, miejsca kultury, rozrywki, amatorskiego uprawiania sportu i wiele innych, kojarzących się nam z „normalnością”. Przestoje powodują, że miasta, które kiedyś tętniły życiem, dzisiaj stały się miastami widmami, a wiele firm stoi w obliczu niepewnej przyszłości. Systemy transportu publicznego, które nadal są podstawowym środkiem lokomocji mieszkańców, również mogą się spodziewać osłabienia finansowego.

Zmiany związane z pandemią wywołały wiele debat o przyszłości. Także tę, która próbuje określić, w jaki sposób miasta dla obecnych i przyszłych pokoleń powinny być budowane, a co może ważniejsze, jak mogą lepiej reagować na obecne i przyszłe kryzysy. Zatem kiedy życie wróci do normy, bez względu na to, jaka może być ta nowa „normalność”, planiści będą musieli podjąć nowe wyzwania związane z organizacją miast, a tym samym organizacją życia ich mieszkańców.

PLANOWANIE PRZESTRZENNE W REAKCJI NA COVID-19

Sposób planowania...