Samorządność to ciągła nauka, poszukiwanie najlepszych rozwiązań oraz dbałość o sukcesywny, krok po kroku, rozwój lokalnej społeczności i miejsca, które ona zamieszkuje.

W Polsce samorządność budujemy od przeszło 30 lat. Większość gmin odnosi na tym polu istotne sukcesy, ale nietrudno zauważyć, że nie wszystkie. Po ćwierć wieku bez głębszych analiz widać, kto te minione lata lepiej, a kto gorzej wykorzystał. Dlaczego sukcesy na tym polu nie rozkładają się równomiernie? Czy to tylko wynik pogłębiania się wcześniej występujących różnic? A może to głównie wyraz sprawności w pozyskiwaniu środków, wspartej dobrymi układami politycznymi z ich dawcami?

Przyczyny są różne, ale u ich źródeł leży umiejętność dostrzegania faktycznych wyzwań i odpowiednio wczesna reakcja na nie podejmowanymi działaniami. Obserwowanie występujących zjawisk i toczących się procesów tworzy odpowiednią wiedzę o stanie faktycznym. Do tego potrzebne są jeszcze wzorce, jak w konkretnym splocie okoliczności postępować. Transformacja systemowa podważyła wiele wcześniej obowiązujących wzorców, tym samym osłabiając pewność działania samorządów. Brakowało wiedzy, jak działać, często poddawano się modom, zastępującym rozważne indywidualne myślenie. Kształtowaniu się mód sprzyjali również donatorzy , operatorzy różnych programów operacyjnych, wspierając rozwiązania, które po latach możemy uznać za chybione, na przykład dekompozycja i dekoncentracja zabudowy, różne formy tak zwanej betonozy czy oderwanego od szerszych powiązań przestrzennych kształtowania sieci usług i infrastruktury. 

Podchwytywaniu przejściowych mód sprzyjała też kadencyjność władz i wynikająca z niej chęć...