Upłynął już termin (5 marca br.), w jakim podmioty posiadające zezwolenia na zbieranie, wytwarzanie czy przetwarzanie odpadów były zobowiązane złożyć wnioski o zmianę posiadanych aktualnie zezwoleń. Już samo skompletowanie wniosków w wymaganym terminie było dla wielu firm sporym wyzwaniem.

Trudności pojawiły się szczególnie na etapie opracowania i zatwierdzenia operatów przeciwpożarowych. Były też niejasności w sposobie obliczania wysokości zabezpieczenia roszczeń czy istniejące wśród ekspertów różnice zdań w zakresie tego, jak powinny zostać obliczone poszczególne masy odpadów, których określenie we wnioskach było wymagane. Jednakże podany w ustawie termin minął, a jego upływ dał początek procedurze, która nie jest łatwa. Chyba mało kto się spodziewał, że dalsze etapy tej nowej ścieżki uzyskania zmiany zapisów, w funkcjonujących w obrocie prawnym decyzjach, będą tak długotrwałe, a sam proces będzie niósł tak wiele trudności nie tylko podmiotom ubiegającym się o te zmiany, ale także organom odpowiedzialnym za ich wydanie. 

Różne zasady

Wiele spośród złożonych w skali kraju wniosków nadal nie doczekało się rozpatrzenia i już dziś wiadomo, że nie nastąpi to przed końcem roku. Jedną z przyczyn jest z pewnością pandemia COVID-19 i jej skutki polegające na tym, że administracja generalnie działa wolniej. Warto jednak zaznaczyć, że sposób i tempo załatwianie takich samych spraw (rozpatrywania bliźniaczych wniosków) są różne...