Stara prawda, że jedyną pewną i stałą rzeczą w życiu jest zmiana, potwierdza się w gospodarce odpadami w całej rozciągłości. Jednak po niedawnych rewolucyjnych modyfikacjach i reorganizacjach systemu gospodarki odpadami koszty poszybowały, a efekty, jakich oczekiwano, nie należą do spektakularnych.

Demontaż regionów, turystyka odpadowa, dziesiątki milionów wydane na systemy monitoringu i dostosowania do wybujałych wymagań ppoż. i magazynowania odpadów składają się na ten obraz. Permanentna batalia o uzyskanie zmian decyzji i pozwoleń zintegrowanych, toczona w urzędniczej, „covidowej” rzeczywistości, jest tego dopełnieniem. „Bestia BDO”, którą powoli oswajamy, nie jest już tak straszna jak na początku – przynajmniej dla „starych wyjadaczy”. Nie można tego powiedzieć o mniejszych „żuczkach odpadowych”, od których wymaga większych nakładów pracy. W BDO czeka nas jeszcze tylko kilka pomniejszych zapowiadanych rewolucji, np. integracja BDO z JPK VAT, oraz pełne uruchomienie i opanowanie modułu sprawozdawczości. Wtedy będzie niemal po problemie.

Wyzwania stare i nowe

Wciąż wisi nad nami, odkurzone niedawno, rozporządzenie o MBP, a przed nami pojawiają się nowe wyzwania: nieustannie rosną wymagane poziomy recyklingu i przygotowania do ponownego użycia, liczone według nowej, nieznanej i niedoprecyzowanej jeszcze metodyki. Czekamy na wyartykułowanie w formie pisemnej zasad implementacji rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP), której istotnymi elementami są system kaucyjny i depozytowy oraz implementacja nowych, płynących...