Z punktu widzenia obowiązku zbiorowego zaopatrzenia w wodę w działaniu przedsiębiorstw wod-kan sprawdza się zasada „myśl globalnie, działaj lokalnie”. Ogromne zużycie zasobów wody to wciąż domena przemysłu. Przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne nie są bez winy, choć trzeba pamiętać, że działają na rynku opanowanym także przez potrzeby deweloperów.

Z punktu widzenia potrzeb i możliwości gminy czy miasta zwiększone zapotrzebowanie na wodę zniknęło wraz ze zniknięciem części przemysłu węglowego, metalurgicznego. Tę lukę zastąpiła jednak wodochłonna branża spożywcza i produkcyjna oraz niektóre zakłady komunalne dostarczające ciepło i przetwarzające odpady.  Likwidowanie koszarów wojskowych, hoteli robotniczych wraz ze zmniejszającą się potrzebą utrzymywania internatów dla młodzieży uczącej się, akademików oraz rozproszenie się osiedli, spowodowało łagodny rozkład dobowego i godzinowego zapotrzebowania na wodę, wyrażonych współczynnikiem nierównomierności dobowej (Nd) i nierównomierności godzinowej (Nh), czym „uśpiło czujność” przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. By zadbać o dostęp do wody dobrej jakości, należy zacząć przeciwdziałać drobnym, ale licznym praktykom prowadzonym nie inaczej jak przez przedsiębiorstwa wod-kan, które umożliwiają podmiotom gospodarczym z różnych branż (np. licznie powstającym myjniom samochodowym) zrzuty ścieków bez możliwości czy obowiązku zapewnienia podczyszczania tych ścieków w obiegu zamkniętym i powtórnego ich użycia jako ścieków oczyszczonych (czystej wody nienadającej się już do spożycia, ale nadającej się do mycia samochodów). W konsekwencji tolerowana jest sytuacja, w której samochody...