Studenci i absolwenci, którzy kończą kierunki inżynierskie, znajdują zatrudnienie w gospodarce, w tym w sektorze budownictwa. W toku studiów zapoznają się z szeroką gamą współczesnych materiałów budowlanych i nowoczesnych technologii wznoszenia budynków, ale tylko teoretycznie. Nabywanie przez nich praktycznych doświadczeń w wykorzystywaniu materiałów budowlanych jest trudne do przeprowadzenia w ramach posiadanych przez uczelnie laboratoriów. Coraz rzadziej też studenci sprawdzają swoją wiedzę teoretyczną podczas praktyk zawodowych. Jednocześnie należy podkreślić niepokojącą tendencję promowania jedynie wyrafinowanych, wysoko przetworzonych materiałów i technologii budowlanych, zapominając o potencjale materiałów lokalnych i tradycyjnych technologiach budowlanych. Upada miejscowe rzemiosło budowlane. Małe zakłady produkcyjne takie jak lokalne cegielnie, straciły rację bytu w konkurencji z markowymi producentami, którzy działają w skali krajowej lub wręcz globalnej. W zasadzie tracimy umiejętność dostrzegania wartości lokalnych zasobów materiałowych, tracimy wiedzę miejscowych rzemieślników, wcześniej przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Lokalna społeczność, korzystając z oferty masowych producentów, buduje z „austriackich cegieł”, „fińskich blachodachówek”, „francuskiego gipsu”, „włoskiej terakoty” lub „szwedzkich paneli podłogowych”. Potencjał miejscowych zasobów materiałowych jest w stanie hibernacji. Umiejętność ich wykorzystania przez społeczność lokalną idzie w zapomnienie, przyczyniając się do większego stopnia dezintegracji i zwiększania stopnia bezradności wobec skutków gospodarki globalnej. Materiały z własnego podwórka Przykładem powrotu do budowania nowych relacji w obrębie wspólnoty (w oparciu o lokalne...