Zdaniem Krzysztofa Kawczyńskiego, prezesa Polskiego Systemu Recyklingu, szacunkowo na rynek krajowy handel wprowadza ponad 100 mln foliówek, stanowiących ok. 10% masy wprowadzanych na rynek krajowy tworzyw sztucznych w postaci opakowań. Ostatnio pojawiły się pomysły na rozwiązanie tego problemu – sieć IKEA odchodzi od tego typu opakowań, a jeden z łódzkich
radnych postulował nawet karanie handlowców za pakowanie sprzedawanych towarów w jednorazówki. Poprosiliśmy o komentarz w tej kwestii.


Jacek Bożek
prezes Klubu Gaja

W Polsce powoli podejmuje się kroki w kierunku wycofywania z obiegu foliówek. W ostatnim czasie najczęściej przytacza się przykłady Ikei i projektu łódzkiego radnego. To wszystko jest bardzo dobre i ładnie to wygląda, ale trzeba spojrzeć na to szerzej. Jeżeli firma czy miasto są przygotowane, by zastąpić torby foliowe jakimiś innymi opakowaniami, to jest wszystko w porządku.
Jeżeli idea nie ma być spalona (tak jak czasem spalone są idee związane z recyklingiem w różnych gminach), to musi być ona przygotowana w szczegółach. Bardzo wiele zależy od uświadomienia społeczeństwa. Ludzie muszą być dobrze poinformowani.
Teraz rodzi się pytanie, czy powinny to być opakowania wielokrotnego użytku, czy papierowe, i z czego te nowe opakowania będą robione. Jeśli z surowców wtórnych, będzie to bardzo cenne. A czy do produkcji papierowych toreb będzie pozyskiwany materiał z drzew gorszego gatunku? Trzeba pokazać klientowi, z czym się wiąże opakowanie jednorazowe, plastikowe, z surowców wtórnych czy papierowe.
Daję często przykład moich doświadczeń australijskich, jeśli chodzi o konsumenta, klienta. W mieście, w którym mieszkałem, do niektórych sklepów przychodziło się z własnymi opakowaniami. Tam wszystkie towary można było kupować do swoich opakowań. Klient był zatem przygotowany i przyzwyczajony do takich ekologicznych zachowań konsumenckich.
Trzeba więc dobrze się zastanowić nad taką ideą. Nie chodzi tylko o to, by robić coś pod publikę. Chodzi też o edukację i pokazywanie, że to się wiąże też z kosztami.


Krzysztof Kawczyński
prezes Polskiego Systemu Recyklingu

Zjawisko toreb jednorazowych na polskim rynku pojawiło się wraz z rozwojem wolnego rynku po 1990 r. Najbardziej burzliwy rozwój produkcji i konsumpcji toreb i torebek jednorazowych rozpoczął się po 2000 r. Szacuje się, że od 1990 r. nastąpił 10-krotny wzrost ilości toreb jednorazowych z tworzyw sztucznych emitowanych przez handel. Obecnie torby te są dodawane konsumentom przy każdym, nawet najdrobniejszym zakupie. Rocznie, wg danych szacunkowych, na rynek krajowy handel wprowadza ponad 100 mln toreb jednorazowych z tworzyw sztucznych, czyli ok. 50-70 tys. ton tworzyw sztucznych, co stanowi ok. 10% ogólnej masy wprowadzanych na rynek krajowy tworzyw sztucznych w postaci opakowań. Ta lawina torebek zalewa konsumentów, którzy bez opamiętania je zabierają do domów wraz z zakupami i następnie bez namysłu wyrzucają do kosza na śmieci. Niewielu z konsumentów zastanawia się, co dalej dzieje się z tymi torebkami i czy to w ogóle ma sens. Prawdziwy problem toreb jednorazowych zaczyna się jednak po wrzuceniu ich do kosza. Z przykrością należy stwierdzić, że refleksji tej brakuje przede wszystkim wprowadzającym te torby na rynek, a zwłaszcza różnym placówkom handlowym. Pomimo przyjętej w Polsce zasady odpowiedzialności za wprowadzane odpady, nie przekłada się to na konkretne opłaty i w efekcie płaci za to konsument.
System selektywnej zbiórki w naszych domach rozwija się bardzo wolno i w zasadzie nie zajmuje się torbami jednorazowymi. Torby te lądują na składowiskach i w innych miejscach, np. w lasach, rowach. Często wokół obiektów tych daje się zauważyć fruwające chmury z toreb jednorazowych. Tymczasem torby te nadają się do zbiórki i przerobu, ale jest jeden problem – to się nikomu nie opłaca i w związku z tym nie prowadzi się specjalnej zbiórki tego typu odpadów, a problem toreb zostaje w glebie.
Zgodnie z zasadami polityki ekologicznej państwa oraz zaleceniami polityki zrównoważonego rozwoju, musimy poważnie zastanowić się, czy to jest właściwe postępowanie i czy będziemy dalej brnęli w miliony uciążliwych dla środowiska opakowań, potrzebnych tylko na czas przeniesienia zakupów do domu ? Warto zastanowić się, czy można to zrobić inaczej. Idąc za przykładem niektórych krajów UE, można powiedzieć, że należy poważnie zastanowić się nad zahamowaniem zalewu toreb jednorazowych na rynku polskim. Konsument może doskonale w inny sposób przenosić swoje zakupy, a handel może budować swój wizerunek jako przyjazny środowisku naturalnemu. Można to osiągnąć, zastępując plastikowe torby jednorazowe torbami wielokrotnego użytku z tkanin lub z tworzy sztucznych. Można również stosować bardziej neutralne dla środowiska torby jednorazowe z papieru. Jeśli jednak koniecznie chcemy stosować torby jednorazowe z tworzyw sztucznych, to należy wykorzystać do tego tworzywa podlegające biodegradacji, czyli rozkładowi w glebie. To są oczywiście droższe rozwiązania niż wprowadzane obecnie torebki plastikowe, ale jeśli policzymy korzyści dla środowiska naturalnego, to rozwiązania te są znacznie tańsze. Należy ubolewać, że dzisiaj brakuje głębszej refleksji i liczenia pełnych kosztów korzystania ze środowiska naturalnego. Szkoda, że w Polsce nie podpatrujemy innych krajów UE i koniecznie chcemy uczyć się na własnych, a nie cudzych błędach. Może ta nauka byłaby znacznie tańsza i szybciej doszlibyśmy do standardów wypracowanych przez wiodące kraje UE, w tym m.in. odejście od masowego stosowania plastikowych toreb jednorazowych. Dlatego należy docenić i wspierać wszelkie inicjatywy, idące w kierunku ograniczenia tego zjawiska, zarówno ze strony handlu, jak i samorządów. Miejmy nadzieję, że myślenie ekologiczne przebije się do powszechnej świadomości producentów, handlowców i konsumentów.


Ewa Kowalska-Ocneanu
Krajowy Koordynator ds. środowiska IKEA Retail

14 września br., w dniu rozpoczęcia akcji „Sprzątanie Świata – Polska 2007”, IKEA wycofała ze sklepów w Polsce jednorazowe, bezpłatne torby plastikowe do pakowania zakupów. Pieniądze wydawane do tej pory na produkcję bezpłatnych toreb plastikowych IKEA przeznaczy na posadzenie 1 miliona drzew na terenie nadleśnictw wchodzących w skład Leśnego Kompleksu Promocyjnego „Lasy Mazurskie”.
Decyzja o wycofaniu jednorazowych toreb plastikowych jest wynikiem troski o środowisko, w jakim żyjemy, i konsekwentnie realizowanej polityki firmy, mającej na celu ograniczenie negatywnego wpływu działalności IKEA na środowisko naturalne. Powszechnie stosowane torby plastikowe są jednym z największych zagrożeń dla środowiska, zarówno jeśli chodzi o pozyskanie surowca (nieodnawialne zasoby Ziemi), proces ich produkcji (energia, transport, substancje chemiczne), jak i późniejszej utylizacji (odpady trafiające na wysypiska).
Zachęcamy klientów do wykorzystywania toreb wielokrotnego użytku, jak np. niebieskie torby IKEA, które mogą służyć przez wiele lat, nie tylko na zakupy, ale i do innych celów.
W ten sposób IKEA chce wskazać klientom, w jaki sposób każdy z nas może w codziennym życiu przyczynić się do ochrony środowiska naturalnego i że można robić zakupy bez popularnych „reklamówek”. Wierzymy, że spowoduje to zmianę postawy wielu klientów wobec jednorazowych toreb plastikowych także w innych sklepach, w ten sposób potęgując efekt proekologiczny naszego działania.


Krzysztof Piątkowski
radny Rady Miejskiej w Łodzi

W dobie nadkonsumpcji, nadprodukcji i zmian klimatycznych wywołanych szkodliwymi działaniami przemysłu każdy z nas powinien troszczyć się o nasze środowisko. Szczególny problem stanowi produkcja ogromnej ilości odpadów. Produkowana w ciągu jednej sekundy torba foliowa rozkłada się od 100 do 400 lat. Dlatego nasze wysiłki powinny skupić się na maksymalnym ograniczeniu produkcji śmieci. Obecnie widoczne są w Polsce pozytywne akcje, które mają na celu zminimalizowanie zużycia toreb foliowych, co świadczy o wzroście znaczenia tego problemu. Jednak ani rząd, ani żaden samorząd nie zdecydował się do tej pory na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków, zmierzających do ograniczenia ich produkcji.
Zakaz będący przedmiotem projektu uchwały dotyczy jednorazowych torebek foliowych, potocznie zwanych także „foliówkami”, „zrywkami”, „reklamówkami” lub „jednorazówkami”, w które sprzedawcy lub sami klienci wkładają zakupy, aby zabrać je ze sobą. Są to torby o trzech jednoczesnych cechach: są jednorazowe, nie są niezbędnym opakowaniem produktu/towaru (chodzi o takie opakowania, w które zaopatrują produkty ich wytwórcy bądź hurtownicy albo gdy jest to niezbędne sprzedawcy, lecz służą do jego transportowania) i są dawane kupującym bez dodatkowych opłat. W tekście uchwały są nazwane jednorazowymi i bezpłatnymi torebkami foliowymi.
Wobec zalet jednorazowych toreb foliowych – lekkie, nieprzemakalne, otrzymywane bezpłatnie, umożliwiają dokonanie zakupów bez uprzedniego planowania, niejako mimochodem, a ich produkcja jest wystarczająco tania, aby klient nie dostrzegł wpisania ich ceny w cenę kupowanych właśnie towarów – ich ilość rośnie lawinowo. Jedna z codziennych łódzkich gazet wyliczyła, że z samych tylko łódzkich hipermarketów codziennie wynosi się ok. 100 tys. jednorazowych toreb foliowych. Można przewidzieć, że wielokrotnie więcej wynoszą łodzianie z innych sklepów (nie tylko spożywczych), kiosków, targowisk. Ostrożnie szacując, mieszkańcy naszego miasta zużywają ok. 600 tys. „jednorazówek” dziennie i większość z nich trafia na składowiska. Przy czym nie ma nikogo, kto nie zdawałby sobie sprawy z tego, że jednorazowe torby foliowe wprawdzie bardzo łatwo się psują (dziurawią, pękają – stąd jednorazowe), ale praktycznie są niezniszczalne, że wiatr roznosi je po całym mieście, że zanieczyszczają ulice, trawniki i drzewa, drogi, parki i okoliczne lasy, stawy i fontanny, że zatykają kanalizację przeciwdeszczową, że powodują śmierć zwierząt i są przyczyną wypadków samochodowych. Do produkcji torebek foliowych wykorzystywane są nieodnawialne surowce (ropa naftowa i gaz), których zasoby kurczą się gwałtownie, a także benzen – będący jedną z przyczyn występowania białaczki. Z kolei podczas spalania toreb foliowych powstaje wiele szkodliwych dla życia ludzkiego odpadów – dioksyn.
Ze zjawiskiem masowego rozdawnictwa jednorazowych torebek foliowych wiążą się problemy natury psychologicznej i społecznej. Chodzi przede wszystkim o przyzwyczajenie klienta-konsumenta do marnotrawstwa, społeczne zezwolenie na marnotrawstwo, wszczepienie nawyku bezmyślnej i nieodpowiedzialnej konsumpcji oraz znieczulenie na problem eksploatacji nieodnawialnych surowców naturalnych i problem odpadów.
Zagrożenia porządku i bezpieczeństwa wywoływane nadmiernym używaniem jednorazowych torebek foliowych są rezultatem nie tylko niechlujstwa naszych obywateli, lecz także wynikiem technicznych i organizacyjnych trudności związanych z prawidłową segregacją oraz wywozem i utylizacją śmieci. O tym, że te zagrożenia obserwuje się nie tylko w Łodzi, świadczą coraz liczniejsze publikacje w prasie lokalnej wielu miast i w Internecie, audycje radiowe, a także interpelacje poselskie w sprawie nadmiaru toreb, kierowane do Ministerstwa Środowiska. Jednak nadal brakuje regulacji prawnej, która rozwiązałaby sprawę nadmiaru jednorazowych toreb foliowych na terenie Polski. Działań nakazujących zmniejszenie ilości jednorazowych toreb foliowych nie przewiduje także Uchwała Rady Miejskiej z 1 lutego 2006 r. w sprawie wprowadzenia „Regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Łodzi”. Tymczasem w krajach takich jak Belgia, Francja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Wielka Brytania, Australia, Hongkong, Japonia, Nowa Zelandia i w wielu innych wprowadzono już regulacje prawne, ograniczające używanie jednorazowych toreb foliowych. Regulacje niekiedy drastyczne – jak np. w Ruhengeri, największym mieście Rwandy, gdzie w ogóle nie wolno używać torebek foliowych, i każdy, kto przybywa z nimi na lotnisko ze strefy wolnocłowej, musi przełożyć zakupy do toreb papierowych, sprzedawanych na lotnisku w Kigali.
Należy zauważyć, że na świecie pojawiły się już regulacje prawne, całkowicie zakazujące dystrybucji toreb foliowych (m.in. na Alasce, w Australii, Francji, Indiach i Nowej Zelandii) oraz zakazujące dystrybucji darmowych toreb foliowych lub wprowadzające specjalny podatek od ich dystrybucji (w Bangladeszu, Danii, Francji, Holandii, Hongkongu, Irlandii, Japonii, Kenii, Malcie, Niemczech, RPA, Szwajcarii i we Włoszech).
W kwietniu 2007 r. na radykalny krok w kierunku ochrony i ratowania środowiska zdecydowała się również Rada Miejska w San Francisco. Jest to pierwsze miasto w Stanach Zjednoczonych, w którym zakazano pakowania zakupów w supermarketach w plastikowe torby wytwarzane z produktów naftowych. Zdecydowano się na to po wielu nieudanych próbach ograniczenia ilości używanych przez mieszkańców tego miasta torebek foliowych.
Podjęcie przez Radę Miejską w Łodzi uchwały w sprawie zakazu korzystania w handlu detalicznym i działalności usługowej z jednorazowych torebek foliowych mogłoby być dobrym przykładem rozwiązania problemu dla innych samorządów lokalnych w Polsce.

Przygotowała Katarzyna Terek