Weryfikacja listy indykatywnej projektów kluczowych Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko” wzbudziła sporo kontrowersji. Zarówno minister środowiska, jak i minister rozwoju regionalnego uważają, że jest to krok we właściwym kierunku, dający większe szanse na zakończenie projektów dobrze przygotowanych. Czy potencjalni beneficjenci tych środków zgadzają się z opinią resortów?

 
height="154" hspace="4" src="https://files.abrys.pl/Image/autor/pk0411-96.jpg" width="115" align="left" vspace="4" alt=""/>Jerzy Jacek Rybiński
prezes Polskiego Stowarzyszenia Beneficjentów Funduszy Pomocowych

Rząd ponosi pełną odpowiedzialność za prawidłową realizację zobowiązań, które wynikają z Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”. Wobec tego musi tak kształtować politykę, by jej działaniami zbliżyć nas do wypełnienia tych wytycznych. Uważam, że skierowanie inwestycji pominiętych i tych, których beneficjenci utracili możliwość gwarancji środków na realizację, do trybu konkursowego, zmusi ich do większego wysiłku w zakresie dobrego i szybkiego przygotowania swoich przedsięwzięć, co w konsekwencji pozwoli usprawnić system wdrażania projektów.
Jestem przekonany, że wysiłki beneficjentów, którzy rozpoczęli już starania zmierzające do pozyskania własnych środków na realizację inwestycji, po czym okazało się, że projekty zniknęły z listy indykatywnej, nie zostaną zaprzepaszczone. Jeśli projekt spełnia istotne warunki uzyskania współfinansowania w trybie konkursowym, pozyskane środki nie przepadną, gdyż ich kwalifikowalność liczy się od 1 stycznia 2007 r., a to z kolei pozwala na zwrot środków w części wynikających z wysokości przyznanej pomocy.
Z całą pewnością beneficjenci, których projekty są dobrze przygotowane i spełniają wymogi wynikające z przepisów unijnych dotyczących funduszy europejskich oraz ze wszystkich przepisów i dokumentów określających warunki wnioskowania o współfinansowanie pomocy inwestycji i ich realizacji, otrzymają dotacje i znajdą się na liście projektów kluczowych. Jestem zwolennikiem zasady: „być pierwszym i najlepszym”.


Emil Bodziony
burmistrz Krynicy Zdroju
Nasza gmina jest położona na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego, Południowomałopolskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu i częściowo Natury 2000. Powinniśmy więc realizować inwestycje, które są w stanie zabezpieczyć te cenne przyrodniczo obszary. Oczywiście, przykro nam, że zostaliśmy skreśleni z listy indykatywnej projektów kluczowych, tym bardziej że wcześniej słychać było głosy, iż pierwszeństwo będą miały projekty beneficjentów związanych np. z Naturą 2000. Złożyliśmy wniosek na uporządkowanie naszej gospodarki wodno-ściekowej, który zyskał aprobatę nawet NFOŚiGW. Ale lista została zweryfikowana i to zasadniczo, co oznacza, że część projektów trafiła na „listę Gęsickiej” w sposób przypadkowy. Obawiam się, że niejednokrotnie było to podyktowane naciskami politycznymi. Dlatego choć trudno było przełknąć tę gorzką pigułkę, że nasz projekt nie znalazł się na bieżącej liście, to cieszę się, że będą konkursy. To pozwoli wyeliminować te projekty, które są niedostatecznie bądź źle przygotowane, nie mają racji bytu lub które trafiły na poprzednią listę z racji samego „chciejstwa” otrzymania pieniędzy. Tego typu projekty mogły przekreślić szansę na dofinansowanie innych, lepszych. Jeśli konkursy będą przeprowadzane obiektywnie, na jasnych i rzetelnych zasadach, to sądzę, że mamy spore szanse na otrzymanie dofinansowania. Polska nie ma czasu na zbyt długie rozwlekanie się w procedurach. Konkursy powinny przebiegać sprawnie i szybko, a wybrane przedsięwzięcia powinny być szybko i sprawnie realizowane. Uważam, że weryfikacja listy z tych względów jest usprawiedliwiona. Konkurs wyeliminuje słabeuszy, a zyskają ci najlepsi. My mamy już wszystkie potrzebne decyzje środowiskowe, czekamy tylko na pozwolenia budowlane i projekt będzie dopięty na ostatni guzik. Myślę, że w konkursowe szranki będziemy mogli stanąć z podniesioną głową i otrzymamy dofinansowanie.
 

Paweł Silbert
prezydent Jaworzna
Nasz projekt, związany z modernizacją kanalizacji, był na liście indykatywnej. W tej chwili już na niej nie jest. Jednak nie rozpaczamy z tego powodu, tylko pracujemy nad dobrym przygotowaniem się do konkursu. Zdaję sobie sprawę, że pieniędzy jest za mało, aby dofinansować wszystkie projekty. Dlatego uważam, że konkursy są w tym wypadku dobrym rozwiązaniem – ale tylko pod warunkiem, że będą prowadzone na jasnych i przejrzystych zasadach. To będzie gwarancja, że wygrają najlepiej przygotowane projekty.
Jestem za tym, by w każdym etapie procedury konkursowej uczestniczyli potencjalni beneficjenci. Samorządy powinny być zapraszane na posiedzenia komisji konkursowej i tam otrzymywać jasny i klarowny komunikat, wyjaśniający powody dofinansowania lub nieotrzymania pieniędzy.
 
Przygotowała Katarzyna Terek