Zapomniany już dziś satyryk Tadeusz Chyła śpiewał „Cysorz to ma klawe życie”. Król też ma dobrze. Opowiem Państwu, jak zostałem królem, co z tego wynikło i jakie z tego można wyciągnąć wnioski.
„Ballada o cysorzu” Tadeusza Chyły była jedną z najpopularniejszych piosenek satyrycznych w latach 70. ubiegłego wieku. Doczekała się

nawet wydania na płycie, pośród innych piosenek tego satyryka, co w tamtych czasach było prawdziwą rzadkością. I od tej chwili wszyscy wiedzą, że jak ktoś ma fajne życie, to ma jak „cysorz”.
A ja, całkiem dla mnie niespodziewanie, zostałem w tym roku królem. Konkretnie – królem Baltazarem podczas głównych obchodów święta Trzech Króli w Kielcach. Przyznaję, że zaproszenie od organizatorów orszaku Trzech Króli było dla mnie przyjemną niespodzianką. Nie traktuję tego jednak wyłącznie osobiście, ale jako wyróżnienie dla spółki Wodociągi Kieleckie, którą zarządzam. Ktoś docenił to, co od lat robimy dla lokalnej społeczności i postanowił wykorzystać naszą aktywność również podczas styczniowego święta. Towarzystwo było zacne, bo królem Melchiorem został nasz mistrz w piłce ręcznej, zawodnik PGE Vive Kielce Michał Jurecki, a królem Kacprem zasłużony menedżer i działacz charytatywny Andrzej Załucki. 
Łodzią po bruku
Zadanie miałem trudne, bo w Kielcach utarło się, że każdy z królów porusza się w orszaku jakimś oryginalnym pojazdem. W poprzednich latach królowie docierali do żłóbka rowerem, lektyką, na wielbłądzie. Tym razem Melchior zarezerwował sobie zabytkowy samochód, a Kacper dosiadł pięknego białego konia. Długo myśleliśmy w naszej spółce, jaki by tu wybrać środek transportu kojarzący się z wodą. Dobra by była łódka, ale przecież nie popłynie ona po bruku otaczającym bazylikę katedralną w Kielcach. I wtedy z pomocą przyszli zaprzyjaźnieni strażacy ochotnicy z podkieleckiej gminy Masłów, która należy do związku gmin obsługiwanego przez Wodociągi Kieleckie. Dzięki temu w orszaku „popłynąłem” strażacką łodzią ratunkową ciągniętą przez strażaków na lawecie i przybraną niebieskim materiałem maskującym podwozie. Na zdjęciach naprawdę wygląda to tak, jakby płynęła po falach.
Pomocników mieliśmy więcej. Do orszaku króla Baltazara dołączyli jeszcze strażacy ochotnicy z dwóch innych „naszych” gmin – Zagnańsk i Sitkówka-Nowiny. Byli harcerze, kolędnicy i Zespół Inscenizacji Tanecznych „Uśmiech”, którego Wodociągi Kieleckie są mecenasem. Nikogo nie trzeba było specjalnie prosić czy namawiać. Na hasło: „włączamy się do orszaku”, odpowiedzieli przedstawiciele wielu środowisk. To też dało mi do myślenia. Bo, proszę Państwa, dobro powraca. Od lat mamy bardzo dobre kontakty ze strażakami, bo przecież dla nich woda i sprawna infrastruktura wodociągowa to podstawa sukcesu. Dobrze układają nam się stosunki z władzami ościennych gmin, które obsługujemy. Co ciekawe, nawet zmieniające się koalicje i konfiguracje polityczne, w wyniku kolejnych wyborów samorządowych, nie zakłócają tej współpracy. My pomagamy gminom, ale kiedy trzeba – gminy pomagają nam.
Cienka granica
Dość powiedzieć, że podczas orszaku Trzech Króli frekwencja była wyśmienita. Katedra ledwie pomieściła wiernych podczas poprzedzającej orszak mszy. Wiele osób stało w głównej nawie i przedsionkach. A potem orszak z trudem przeciskał się między kielczanami, którzy chcieli być jak najbliżej, aby zobaczyć Kacpra, Melchiora i Baltazara, ich pojazdy, niesione dary i członków królewskiej świty.
Takie święto pokazuje, że nawet w najbardziej egzotycznych okolicznościach można korzystać z zasad CSR, czyli społecznej odpowiedzialności biznesu. Wśród naszego orszaku byli też pracownicy Wodociągów Kieleckich ubrani w służbowe stroje. Oczywiście ważne jest, aby nie naruszyć tej delikatnej granicy między religijnością a komercją. Jestem przekonany, że my tego błędu nie popełniliśmy. Przekonują o tym reakcje w mediach i portalach społecznościowych. Wszystkie relacje były bardzo pozytywne. Gazety w druku i internecie zamieściły setki zdjęć, newsy ukazały się we wszystkich lokalnych stacjach telewizyjnych i radiowych. W jednym z tytułów przeczytałem nawet, że było to „Najwspanialsze od lat święto Trzech Króli w Kielcach”. W każdej z tych relacji padała nazwa naszej spółki, kiedy przedstawiano króla Baltazara. Była to więc doskonała reklama, budowanie wizerunku wodociągów i przykład włączania się naszej spółki w życie lokalnej społeczności.
Te doświadczenia, zdjęcia, filmy, wspomnienia z tego wydarzenia będziemy jeszcze przez lata wykorzystywać jako promocję naszej spółki. „Cysorz to ma klawe życie”, ale tylko wtedy, gdy ma klawą firmę, klawych pracowników i klawego właściciela. Czego w nowym roku życzę koleżankom i kolegom z wodociągowych spółek.