Z Jakubem Tyczkowskim, prezesem Zarządu Rekopol Organizacji Odzysku Opakowań, rozmawia Dominik Szymański

Czy społeczna percepcja tworzyw sztucznych zmieniła się od naszej ostatniej rozmowy w połowie ubiegłego roku?

W mojej opinii postrzeganie tworzyw sztucznych nie zmienia się pod tym względem, że mają one swoich zwolenników i przeciwników. Natomiast zmienia się to, że ta polaryzacja postępuje i obie grupy się rozrastają. Coraz więcej ludzi ma o popularnym plastiku już swoją konkretną, sprecyzowaną opinię.

To dobrze czy źle?

Dobrze, bo dzięki temu można rzeczowo dyskutować o faktach z obiema stronami. Ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby wszyscy uzmysłowili sobie, że z pewnych tworzyw sztucznych nie jesteśmy w stanie zrezygnować, bo po prostu musielibyśmy przestać wytwarzać wiele używanych na co dzień produktów. Oczywiście, rezygnacja z pakowania np. pomidorów w plastik jest uzasadniona, ale tego rodzaju zabiegu nie da się zastosować wszędzie. W przypadku wielu produktów konsekwencją byłoby podważenie sensu ich istnienia.

Czyli opakowania z plastiku nadal będą nam towarzyszyły?

Tak. Pokazują to zresztą statystyki – co roku odnotowujemy kilkuprocentowy wzrost wartości wprowadzanych na rynek opakowań wykonanych z tworzyw. Natomiast nie ulega wątpliwości, że wiele z nich będzie ulegało modernizacji/modyfikacji.

Problem z plastikiem jest też taki, że dziś bardziej opłaca się wyprodukować nowe opakowanie z surowca pierwotnego niż z regranulatu. Ten pierwszy jest...