W politycznych dyskusjach o polityce energetycznej kwestia suwerenności i niezależności kraju jest obecna bardzo wyraźnie. Szczególnie kiedy mowa o węglu, podkreślana jest możliwość wykorzystywania lokalnych zasobów i technologii. Tymczasem w przetargu na wykonawcę ostatniej, zdaniem ministra energii, wielkiej elektrowni węglowej w Ostrołęce pojawiły się trzy oferty. Tylko jedna z nich, najdroższa zresztą, została złożona przez konsorcjum polskich firm, które zaoferowały realizację inwestycji za dwa razy większą sumę niż chińska. Niższa cena propozycji chińskiej świadczy przede wszystkim o determinacji tego kraju do rozprzestrzenienia swoich wpływów w Unii Europejskiej. Nie zmienia to jednak słabości oferty polskich firm zajmujących się energetyką konwencjonalną, która powinna być przecież specjalnością naszego kraju.

W kontekście niezależności polskiej energetyki brakuje natomiast odnawialnych źródeł energii, które przez dużą część polityków uważane są za technologie obce, na siłę wprowadzane do Polski i niewpływające na rozwój technologiczny kraju. Jednak pomimo niestabilności i nieprzewidywalności przepisów w ostatnich 10 latach przemysł produkujący maszyny i urządzenia na potrzeby OZE wyraźnie się rozwinął. Polska stocznia produkuje wieże do turbin wiatrowych dla całej Europy, w Goleniowie produkowane są łopaty wiatrowe, a szczecińska spółka zajmuje się produkcją elementów i układów elektronicznych dla turbin wiatrowych. Tylko w tych trzech firmach zatrudnionych jest ponad 1,5 tysiąca osób. Jest jeszcze duża...