Zegar bije nieubłaganie. Do podjęcia decyzji przez rady miast i gmin o wyborze metody naliczania opłat za zagospodarowanie strumienia odpadów komunalnych i ustalenia wysokości stawki pozostaje coraz mniej czasu. Jedni kalkulują, liczą, mierzą, konsultują, inni rzucają się na głęboką wodę, niekiedy pośpiesznie stanowiąc lokalne prawo, bez zastanowienia się, jakie mogą być tego ekonomiczne skutki

Odpady zaczęto gromadzić i wywozić w sposób zorganizowany na wysypiska dopiero w XIX w. (później na bezpieczniejsze dla środowiska składowiska) przy pomocy coraz sprawniejszych środków transportu: od wozów konnych aż do dzisiejszych nowoczesnych śmieciarek, potrafiących identyfikować, ważyć i rozliczać odbierane odpady. Rewolucja ekologiczna, której początki przypadły na erupcję zbuntowanej młodzieży, w tym ruchów „zielonych” w późnych latach 60. XX w., zmieniła i ten obraz. Obecnie pokolenie byłych buntowników, „dzieci kwiatów” przejęło władzę w Unii Europejskiej i w wielu rządach, skutecznie wdrażając model kompleksowego zagospodarowania strumienia odpadów komunalnych. Koniec ze składowaniem: odpady stały się surowcowym zapleczem proekologicznej gospodarki i służą jako źródło liczącej się części zasobów do ponownego wykorzystania. Pozostała część poddawana jest (a przynajmniej powinna być) odzyskowi energetycznemu. Jedynie strumień, który nie nadaje się do odzysku, jako balast deponowany jest na odpowiednio przygotowanych składowiskach. Należące do przeszłości wysypiska zostały zmodernizowane i przekształcone w instalacje odzyskujące poszczególne frakcje...