Mimo różnych wydarzeń i prób wpłynięcia na zmianę sytuacji, życie toczy się swoim rytmem. Boleśnie odczuła to ostatnio branża wod-kan, śledząc proces legislacyjnych zmian podstawowych aktów prawa regulujących jej działalność. 

Po fatalnie procedowanej i ostatecznie z błędami wdrożonej ustawie Prawo wodne, kolejnym przykrym doświadczeniem była zmiana ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. Z pozorowanymi konsultacjami, bez uwzględnienia merytorycznych uwag Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie”, procedując w ekspresowym tempie, Sejm RP 27 października 2017 r. uchwalił ustawę o zmianie ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków oraz niektórych innych ustaw. Głosowanie, jak zwykle w tej kadencji, było odzwierciedleniem układu sił w parlamencie. Z 430 głosujących posłów  230 było za, 195 przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. U większości członków Izby duże oburzenie wywołały wypowiedzi Ministerstwa Środowiska podczas obrad Sejmu. Argumentowało ono, że: „nowelizacja ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków jest sposobem na obronę zwykłych ludzi przed nadmiernymi kosztami”. Ile w tym wiedzy, a ile politycznej arogancji, czas pokaże.  Tak czy inaczej, postawienie firm wodociągowo-kanalizacyjnych, przy ich niekwestionowanej, niezmiernie użytecznej publicznej działalności dla  dobra korzystających z ich usług mieszkańców, w tak niekorzystnym świetle, jako niegospodarnych wyzyskiwaczy, musi budzić protest. I budzi. Z biegiem wód polskich Mocno poruszeni naruszeniem...