Bruksela zawrzała za sprawą planowanych przez KE zmian w kalendarzu legislacyjnym na 2015 r. Nowy prezydent KE Jean Claude Juncker i wiceprezydent Frans Timmermans nie tracą czasu i od razu zabrali się do „upolityczniania” sceny i pozbywania się propozycji legislacyjnych przedłożonych przez ich poprzedników – zespołu komisarza Barroso. „Ofiarą” jest m.in. tak ważna propozycja, jak rewizja dyrektyw odpadowych, tzw. circular economy package (CEP).

Rezygnacja KE z propozycji dotyczącej gospodarki o obiegu zamkniętym jest krytykowana przez inne instytucje europejskie, organizacje społeczne i środowiskowe, organizacje zajmujące się gospodarką odpadami oraz bardziej progresywny przemysł. Jednak nie wszystkich decyzja ta zbulwersowała. Jedna z najbardziej wpływowych federacji biznesowych – BusinessEurope (BE), zrzeszająca producentów, którzy z wiadomych powodów nie chcieliby takich wymogów, jak zwiększone cele recyklingu czy ograniczenie składowisk, w ostatnich tygodniach silnie lobbowała w KE. Federacja ta jest znana ze swojego staromodnego podejścia, wg którego ochrona środowiska nie idzie w parze z ekonomią. Pakiet gospodarki o obiegu zamkniętym jest jednak konceptem całkowicie burzącym idee BE. Porównując listy wysyłane przez nich do KE, można zobaczyć podobieństwa pomiędzy ich propozycjami a listą modyfikacji przedłożoną w ostatnich tygodniach przez KE.

Tłumaczenie KE jest następujące: „wycofamy, ale poprawimy i przedstawimy bardziej ambitną propozycję”. Nie ma jednak żadnych podstaw ku temu, aby...