Aktualnie nie ma zapotrzebowania na rzetelne opisy uwarunkowań ekonomicznych, organizacyjnych i prawnych związanych z wyborem optymalnych rozwiązań dla różnych układów wodociągowo-kanalizacyjnych. A bez nich trudno odpowiedzieć na pytanie, czy decyzje, jakie są w tym zakresie podejmowane, są słuszne.

W jednej z lokalnych gazet zamieszczono informację o otwarciu stacji wodociągowej, której budowa
kosztowała 10 mln zł. Pięć lat wcześniej podobną stację uzdatniania wód podziemnych uruchomiono w nieodległej, znacznie większej miejscowości. Jej wydajność wynosiła 10 tys. m3 na dobę, a koszt budowy to 7 mln zł. Scalony jednostkowy wskaźnik kosztów budowy dla tej stacji wynosił 700 zł/m3/d. Analizując dane o kosztach budowy stacji uzdatniania wody w ramach inwestycji prowadzonych nieco przed i po 2000 r., można oszacować jednostkowe scalone wskaźniki kosztów na poziomie 500-1200 zł/m3/d. Na tle tych informacji wskaźnik ok. 700 zł wydaje się być dobry, ale nie rewelacyjny. W celu uaktualnienia tych danych, sięgnięto do Internetu. I cóż z tego wynikło?
Przykładowo, w jednej z gmin powstała nowa stacja o wydajności 1800 m3/d. Całkowity koszt jej budowy to 2,9 mln zł, a zatem koszt jednostkowy wyniósł 1611 zł/m3/d. Dalej – przebudowano stację o wydajności 620 m3/d (2,3 mln zł). Wskaźnik jednostkowy dla tej inwestycji wyniósł 3593 zł/m3/d. Była też przebudowa polegająca na zwiększeniu wydajności z 480 do 2400 m3/d (3 mln zł). To znaczy, że za każdy dodatkowy metr sześcienny zapłacono 1562 zł! Wybudowano też nową stację o wydajności 1920 m3/d (1,8 mln zł), gdzie koszt jednostkowy wyniósł 937 zł/m3/d. Wreszcie dla stacji, o której wspomniano na samym początku, koszt jednostkowy kształtował się na poziomie 2083 zł/m3/d.
 
Chaos informacyjny
W Internecie można spotkać liczne informacje o zakończonych ostatnio inwestycjach, w ramach których rzadko budowano lub modernizowano tylko stację wodociągową. Najczęściej dodatkowo realizowano sieć wodociągową i studnie na ujęciu wody. Zwykle informuje się o całkowitych kosztach realizacji i ogólnie o zakresie zadań inwestycyjnych dużego projektu, który zazwyczaj jest współfinansowany ze środków unijnych. Brakuje szczegółowych danych o poszczególnych zadaniach, a rzadko obok opisu ogólnego zakresu zadań można znaleźć informacje o parametrach wybudowanych urządzeń. Nie podaje się też odrębnie kosztów realizacji poszczególnych zadań. Takie dane nie wystarczają dla wyznaczania jednostkowych nakładów związanych z realizacją konkretnego zadania. W przypadku stacji uzdatniania wody brak danych o jej wydajności obliczeniowej często nie pozwala ustalić wskaźników kosztów jednostkowych, choć budowano tylko stację i podano koszty jej budowy. Jeżeli ktoś ma czas i cierpliwość, to znajdzie publikowane wcześniej ogłoszenia o przetargu na wykonanie inwestycji, z załączonymi istotnymi warunkami jej realizacji. To tam można znaleźć specyfikację zadań szczegółowych. Często wynika z niej, że choć inwestycja nazywała się budową lub modernizacją stacji uzdatniania, to w jej ramach wykonano także nowe odcinki sieci, dodatkowe przewody przesyłowe z ujęcia i studnie. W specyfikacji rzadko pojawiają się dane o wydajności stacji, długościach i średnicach przewodów czy parametrach planowanych studni. Jest natomiast informacja o tym, że podstawowym i zwykle jedynym kryterium będzie koszt realizacji inwestycji.
Obok wiadomości o inwestycjach, w ramach których budowano nowe stacje, można też znaleźć doniesienia o modernizacji czy też rozbudowie stacji już istniejących. Wtedy ustalenie zakresu zadań związanych z budową nowych obiektów jest szczególnie trudne. Bez ankiet, wywiadów i dobrej woli udzielania wiarygodnej informacji przez inwestora nie ma mowy o ustaleniu jakichkolwiek wskaźników kosztów.
 
Co w literaturze?
Trudno też znaleźć w literaturze informacje o jednostkowych kosztach budowy czy eksploatacji urządzeń i układów technologicznych. Takie dane traktuje się jako odpowiednio spreparowane informacje techniczne, a nie wyniki badań naukowych. Nie można się na nie powoływać w artykułach publikowanych w „punktowanych” czasopismach. Mimo to w materiałach tegorocznej międzynarodowej konferencji „Zaopatrzenie w wodę, jakość i ochrona wód” można znaleźć referat1, w którym zamieszczono tabele z danymi o nakładach inwestycyjnych na budowę ujęć wody, stacji uzdatniania wody powierzchniowej i podziemnej, pompowni, przewodów przesyłowych, a także o rocznych kosztach eksploatacji tych układów. Dla wybranych ośmiu wartości wydajności lub przepustowości urządzeń, z przedziału 2-300 tys. m3/d, w tabelach zestawiono dane o kosztach. Obok tabel podano wykładnicze wzory i zamieszczono wykresy opisujące zależność kosztów jednostkowych od wydajności. Można zatem pokusić się o analizę tabeli, w której zestawiono koszty budowy stacji uzdatniania wód podziemnych dla dwóch przypadków: „uzdatniania fizykomechanicznego” i „uzdatniania fizykochemicznego”. Wartości wskaźników jednostkowych dla stacji wodociągowych o wydajności 0-50 tys. m3/d malały w pierwszym przypadku od 200 do ok. 90 zł/m3/d, natomiast w drugim – od 340 do 240 zł/m3/d.
 
Pytania bez odpowiedzi
Gdy przytaczane wcześniej dane z tabeli porównać się z tymi pozyskanymi z Internetu, pojawiają się pytania o powody tak znacznych różnic. Aby na nie odpowiedzieć, trzeba nie tylko znać źródła danych zestawionych w tabelach, ale też wiedzieć, jak wyznaczano wykładniczą zależność i z jakiego rejonu Polski pochodziły dane. Przydałyby się także informacje o tym, jaki był zakres zadania nazwanego „budową stacji uzdatniania”, czy dla każdej stacji technologia i zestaw urządzeń były jednakowe, czy zawsze dotyczyło to realizacji nowych stacji wodociągowych. Ponieważ zapewne nie wszystkie te obiekty były budowane czy też oddawane do użytku w 2011 r., rodzi się kolejne pytanie: jak ich koszty sprowadzano do kosztów na poziomie z 2011 r.? W przypadku mniejszych stacji szczególnie ważna będzie odpowiedź na pytanie, czy i dlaczego ze stacji wodociągowej wyłączono pompownię (pierwszego czy drugiego stopnia) oraz czy w układzie stacji były zbiorniki retencyjne i jak duże. Zestawiane odrębnie nakłady inwestycyjne na pompownię wody dla stacji o wydajności 2 tys. m3/d były takie jak niemal 40% kosztów na budowę stacji uzdatniania z uzdatnianiem „fizykomechanicznym”. Należałoby także szerzej wyjaśnić, czym różni się oczyszczanie „fizykomechaniczne” od „fizykochemicznego”, ponieważ to drugie jest od 67% (dla najmniejszych stacji) do ponad 200% droższe od pierwszego.
Także w odniesieniu do danych pozyskanych z Internetu można stawiać liczne pytania. Przykładowo: na ile różne są zakres prac oraz lokalne uwarunkowania związane z jakością uzdatnianej wody czy też warunkami posadowienia budynku stacji i zbiorników w stacjach, dla których wyznaczono wskaźniki? Dlaczego w miejscowościach położonych w tym samym regionie stacja wodociągowa o zdolnościach produkcyjnych ok. 5 tys. m3/d kosztowała w 2010 r. aż 10 mln zł, a pięć lat wcześniej stację wodociągową o dwukrotnie większej wydajności wybudowano za 7 mln zł?
 
Maluch czy mercedes?
Zapewne bez większej ilości danych, lepiej określonej metodyki analiz kosztów i wyznaczonych wskaźników, z uwzględnieniem standardów, jakim odpowiadają urządzenia, opisujących trwałość, niezawodność i jakość wykonania, a także warunki, w jakich mają być eksploatowane, trudno zestawić uniwersalne wskaźniki, z których można korzystać, podejmując decyzję o wyborze rozwiązań, a tym samym współdecydując o potencjalnych kosztach inwestycji. Kupując samochód, który kosztuje mniej niż 100 tys. zł, zasięgamy porad, analizujemy osiągi, porównujemy wskaźniki zużycia paliwa i niezawodności. Projektując stacje uzdatniania wody, kosztujące zdecydowanie więcej, ogłasza się przetargi na projektowanie, w których podstawowym kryterium jest cena projektu. W istotnych warunkach zamówienia nie określa się zbyt wielu standardów, jakim powinien odpowiadać zaprojektowany obiekt. Nie analizuje się, czy projektant lub potencjalny wykonawca proponuje „mercedesa”, czy „malucha”. Nie pyta się projektanta o koszty projektowanej stacji w cyklu życia, skutki jego projektu dla poziomu stawek i cen w taryfach. O wyborze rozwiązań w większym stopniu niż wskaźniki i osiągi decydują marketingowe umiejętności potencjalnych dostawców urządzeń i współpracujących z nimi projektantów i wykonawców oraz dobra wola reprezentantów gminy lub przedsiębiorstwa, potencjalnych zleceniodawców.
 
Kwiatek do kożucha
Na inwestorskie poradniki, zawierające rzetelne opisy uwarunkowań ekonomicznych, organizacyjnych i prawnych, związanych z wyborem rozwiązań nie tylko stacji uzdatniania wody, ale też całego szeregu innych układów wodociągowo-kanalizacyjnych, nie ma zapotrzebowania. Gmina lub gminne przedsiębiorstwo nawet wtedy, gdy mają szczere intencje optymalizacji rozwiązań, nawet pomimo tego, że powoduje to dla nich dodatkowe prace, które nie rokują im istotnych korzyści materialnych czy politycznych, nie są w stanie tego zrobić, bez jasnej i łatwo dostępnej metodyki, wykorzystującej bazy danych o standardach, jakie można przyjmować, oraz notowanych, wiarygodnych wskaźnikach kosztów budowy i eksploatacji. Takich baz danych dziś nie ma i brakuje podmiotu dysponującego środkami, potencjalnego zleceniodawcy, w którego interesie byłoby ich opracowanie. Bez nich trudno odpowiedzieć na pytanie, czy inwestycja, dla której wskaźniki kosztów budowy są dwukrotnie wyższe od średniej notowanej dla danego rodzaju urządzeń, jest lepsza, bo ma zdecydowanie niższe wskaźniki kosztów eksploatacji, większą niezawodność i trwałość. Trudno odpowiedzieć na pytanie, w jakim czasie zwróci się pożyczka bankowa, pozwalająca sfinansować wyższe koszty budowy.
W czasach realnego socjalizmu dobrym zwyczajem projektantów było zamieszczanie w końcowych punktach projektu wskaźników ekonomicznych. Była to działalność fasadowa, swego rodzaju kwiatek do kożucha. Nie wskaźniki decydowały o wyborze rozwiązań. Mimo to w obszernym poradniku „Wodociągi i Kanalizacja”2, wydanym na początku lat 70. XX w., prof. Dziembowski definiował, a także szacował wartości szeregu wskaźników przydatnych także dziś dla oceny poziomów kosztów inwestycji i eksploatacji. Mało kto z nich wtedy korzystał. Dziś wskaźniki te nadal uważa się za fasadowe. Powód wydaje się klarowny: podobnie jak wtedy, uwarunkowania ekonomiczno-organizacyjne i prawne branży wod-kan opływają w trochę inaczej realnym socjalizmie. Jeżeli się nie zmienią, pytania, które postawiono w artykule, mogą jedynie interesować dydaktyków, ze względu na dane potrzebne dla prowadzenia zajęć z projektowania.
dr inż. Henryk Bylka
Politechnika Poznańska
Śródtytuły od redakcji
 
Źródła
1. Rauba E., Miłaszewicz R.: Koszty funkcjonowania systemów zaopatrzenia w wodę. XXII Międzynarodowa Konferencja pt. „Zaopatrzenie w wodę, jakość i ochrona wód”. 9-12 września 2012 r. Stare Jabłonki k. Ostródy.

2. Roman M. (red.): Wodociągi i Kanalizacja Warszawa. 1971.