Patrząc na ilość ostatnio realizowanych w Polsce projektów kompostowni, wydawać by się mogło, że kompostowanie nie ma sensu. Składa się na to wiele przyczyn, ale dwie trzeba wymienić z pewnością: pierwsza ma genezę w samym systemie prawnym, druga zaś to negatywne nastawienie niektórych samorządów. Jeżeli wyprodukowanego w kompostowni, jakościowego kompostu nie można zakwalifikować jako naturalnego nawozu biologicznego pierwszej klasy (a tylko taki może znaleźć zastosowanie do produkcji żywności), to kto zagwarantuje opłacalność takiego zakładu? I druga kwestia, która ma często odzwierciedlenie w planach gospodarki odpadami. Na przykład w Gminnym Planie Gospodarki Odpadami dla gminy Cieszyn (GPGO) można przeczytać, że „Wadą tego wariantu są stosunkowo wysokie koszty związane z realizacją planowanych przedsięwzięć inwestycyjnych, tj. budowy sortowni mechaniczno-ręcznej z odpowiednim wyposażeniem oraz instalacji do kompostowania frakcji odpadów biodegradowalnych”. Im dłużej w polskich gminach dominować będzie przekonanie, że inwestycje infrastrukturalne są wadą lub zjawiskiem negatywnym, tym dłużej będziemy czekać na rzeczywiste polepszenie standardu życia lokalnej ludności i cywilizacyjny postęp. Frakcje odpadów Kompostownie bioodpadów w gminnych lub związkowych strukturach gospodarki komunalnej to efekt jej ewolucji. Wprowadzanie systemów selektywnej zbiórki jako podstawowego narzędzia redukcji ilości odpadów i recyklingu surowców wtórnych nieuchronnie prowadzi do wzbogacania odpadów resztkowych w organikę. W Austrii, gdzie selektywna zbiórka bioodpadów kuchennych i domowych jest stosunkowo dobrze...