W ostatnim czasie znów odżyła dyskusja na temat przekazywania gminom odcinków dróg krajowych, jeśli są one zastępowane nowo wybudowanymi drogami ekspresowymi. A wszystko to w majestacie obowiązujących przepisów ustawy o drogach publicznych. W tym kontekście problem stanowią nie tylko spore wydatki na utrzymanie tych tras, ale również zapewnienie bezpieczeństwa na nich, bowiem są one obciążone znacznie większym ruchem niż zwykłe drogi gminne. Poprosiliśmy o komentarz w tej sprawie.   Ireneusz Antkowiak zastępca burmistrza, Pobiedziska   Nie ma wątpliwości, że dotychczasowy zapis w ustawie o drogach publicznych, na mocy którego przekazuje się gminom odcinki dróg krajowych zastępowanych nowo wybudowanymi drogami ekspresowymi, jest zły. Nie można inaczej ocenić ustawy, która nakłada obowiązki przekraczające możliwości finansowe lokalnych samorządów. Chcemy budować drogi osiedlowe, dbać o jakość w oświacie, chronić środowisko, budować infrastrukturę dla przedsiębiorczości, a nie wydawać pieniądze na zadania, które powinny być realizowane przez państwo lub samorząd wojewódzki. Rozumiemy, że państwo samo wszystkiego nie udźwignie, ale nie może się wysługiwać gminami. W normalnie funkcjonującym europejskim kraju taka sytuacja jest nie do wyobrażenia. Jak bowiem zrozumieć fakt, że jedna z ważniejszych dróg krajowych nagle staje się drogą gminną? Staramy się dbać o bezpieczeństwo kierowców i robimy, co możemy w tym zakresie – w dni z dużymi opadami śniegu wydajemy do...