Kiedyś w historii opisanej w księdze Daniela niewidzialna ręka napisała Mane Tekel Fares, co tłumaczy się: zważonyś na wadze, znalezionyś lekkim! Tak właśnie należy rzec o argumentach K. Sampławskiego, który w „Przeglądzie Komunalnym” 11/2009 polemizuje z moim tekstem „Antykonstytucyjne wytyczne” („Przegląd Komunalny” 9/2009).

Autor nadal głęboko się myli, broniąc minister, która wprowadziła do obrotu prawnego ułomne (bo niebędące źródłem prawa), ale jednak osłaniające potencjalne działania wobec beneficjentów „Wytyczne w zakresie zasad dofinansowania z programów operacyjnych podmiotów realizujących obowiązek świadczenia usług publicznych w ramach zadań własnych jednostek samorządu terytorialnego w gospodarce odpadami”. Ostatnio co najmniej dwukrotnie ustawodawca po pryncypialnej debacie odrzucił ten pomysł na poziomie ustawowym. Wobec tego ministerialne „róbta!” jest dalece niestosowne.   Obudźcie się! Oczywiście, rozumiemy, że etatyści wszystkich krajów łączą wysiłki, aby zbudować „wolną rękę”, a odwieczna tęsknota za parasolem monopolu znajduje tu swoje ujście. Ale robienie z wyroku Teckal doktryny prawnej UE o uniwersalnym znaczeniu, a co najważniejsze – obligatoryjnej w stosunku do ustawodawstwa krajowego, to za wiele! Wyrok Teckal nie ma zastosowania obligatoryjnego i o tym akurat mój polemista zapewne dobrze wie. Na tej dialektyce koniecznej zgodności i dobrowolnej koherencji można jednak daleko zajechać. Obudźcie się! Jesteśmy już w UE i musimy skończyć z odbiorczym charakterem naszej postawy. Nie opowiadajcie...