W określonych prawnie przypadkach producenci i wprowadzający na rynek produkty w opakowaniach ponoszą opłatę za gospodarowanie odpadami opakowaniowymi. Jest ona wkalkulowana w cenę produktu.

Według danych PRO Europe – organizacji zajmującej się odzyskiem opakowań w Europie – Polska na tle wielu krajów UE wypada pod tym względem bardzo słabo. Przykłady? Opłaty

w przeliczeniu na tonę dla opakowań detalicznych z tworzyw sztucznych: Austria – ponad 600 euro, Hiszpania – niemal 500 euro, sąsiednie Czechy – ponad 200 euro, Polska – ok. 1 euro! Od kilkudziesięciu do kilkuset razy większe stawki mają także: Belgia, Chorwacja, Francja, Grecja, Litwa, Portugalia i Szwecja. Polska w tym gronie ma najniższe wskaźniki opłat wnoszonych przez producentów także w segmencie opakowań wielomateriałowych, szkła, metalu i papieru.

Opłaty a koszt systemu

Dlaczego to takie ważne? Otóż opłaty produktowe wpływają na koszt gospodarki odpadami. A cel ponoszenia opłat przez producentów jest przecież pochodną naczelnej w prawie ochrony środowiska zasady „zanieczyszczający płaci”. Chodzi więc o to, by wprowadzający produkt poniósł koszt gospodarowania jego opakowaniem jako odpadem, tzn. jego zebrania, przetworzenia i recyklingu. Mamy wówczas zamknięty obieg odpadu (określenie modne ostatnio w kontekście królującej na wszelkiego typu sympozjach teorii circular economy, czyli gospodarki o obiegu zamkniętym), który zyskuje drugie, a może też trzecie i czwarte życie.

Są to realne pieniądze w systemie gospodarki odpadami, które wpływają na koszty jego funkcjonowania, dzięki czemu możliwe jest zatrzymanie wzrostu opłat za gospodarowanie odpadami w gminie, a także inwestowanie w rozwój technologiczny instalacji zajmujących się odzyskiem surowców wtórnych. Dziś bowiem za gospodarkę odpadami opakowaniowymi (a tych jest przecież najwięcej w gospodarstwach domowych) płaci się podwójnie: po pierwsze, jako konsument (w cenie nabywanego produktu), po drugie jako mieszkaniec gminy (w zryczałtowanej opłacie za gospodarowanie odpadami komunalnymi). Wydaje się oczywiste, że ta pierwsza opłata powinna minimalizować drugą i mieć na nią wpływ. Do tego jednak potrzeba kilku pilnych zmian prawnych. Państwo polskie musi uregulować sposób rzeczywistego egzekwowania środków od podmiotów obowiązanych do finansowania systemu gospodarki odpadami opakowaniowymi i wprowadzić mechanizm dystrybucji tych środków do zbierających, przetwarzających i recyklerów odpadów.

Reforma ROP

Dziś prawo w tym zakresie jest martwe. Jest wprawdzie art. 22 ustawy o odpadach, który mówi, że w przypadkach określonych w przepisach odrębnych koszty gospodarowania odpadami ponosi producent produktu lub podmiot wprowadzający produkt na terytorium kraju. Mamy też art. 17 ust. 1 ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, który stanowi, że wprowadzający produkty w opakowaniach jest obowiązany zapewniać odzysk, w tym recykling, odpadów opakowaniowych takiego samego rodzaju. Mamy wreszcie art. 8 tzw. ramowej dyrektywy o odpadach, który mówi o rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

Brakuje jednak rzeczywistych mechanizmów prawnych, które ożywią te przepisy. Dziś bowiem podmioty objęte obowiązkiem ustawowym zdają się mówić jak szatniarz w filmie „Miś” Stanisława Barei: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”.

Tymi m.in. zagadnieniami zainteresowaliśmy, 7 listopada, członków Parlamentarnego Zespołu ds. rozwiązywania problemów mieszkańców „Polski powiatowo-gminnej”. Trafnie zauważyli oni, że sugerowana reforma systemu dopłat mogłaby przynieść realne korzyści dla mieszkańców małych ojczyzn. Działanie jednak w tej sprawie wymagać będzie nie lada odwagi i determinacji, bo naruszy interesy tych, którzy dziś świetnie poruszają się w mętnej wodzie i nie zależy im na zmianach. Zacznie się straszenie opinii publicznej, że egzekwowanie opłaty produktowej wpłynie na wzrost cen produktów opakowaniach (choć ta opłata już dziś jest w nie wkomponowana, tylko niepobierana). Pojawią się zapewne, jak zawsze w tego typu przypadkach, zapewnienia, że zmiany, owszem, są potrzebne, ale nie w ten sposób, nie teraz. Już bowiem podczas debaty o rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), która odbyła się 14 listopada 2017 r. w Krajowej Izbie Gospodarczej, pojawił się głos, że na reformy należy poczekać do wdrożenia art. 8a nowelizacji dyrektywy o odpadach. Pocieszające jest przy tym, że zdecydowana większość jej uczestników podkreślała, że obecny stan rzeczy trwać dłużej nie może, i przedstawiano koncepcje modyfikacji systemu.

Bo rzeczywiście, nie ma co czekać na Godota. Nie przyjdzie.

Karol Wójcik
przewodniczący Rady Programowej ZPGO

Piotr Maciejewski
członek Zarządu ZPGO