W poprzednim artykule omówiono wymogi normy PN-EN 1176:2009 dotyczącej wyposażenia placów zabaw. A jak wygląda ich praktyczne zastosowanie? W Polsce największym problemem są huśtawki starego typu, na sztywnych, metalowych zawiesiach, z ciężkimi i twardymi siedziskami.   W przypadku uderzenia takie huśtawki stanowią ogromne zagrożenie. Nie mają żadnej amortyzacji, a dodatkowo specyficzny kształt siedziska powoduje, że powierzchnia uderzenia jest bardzo wąska. Obrazowo można to porównać do uderzenia młotkiem. Ponadto umożliwiają one huśtanie się dookoła, o 360º, przez co dramatycznie zwiększa się wysokość, z której użytkownik może spaść. Kolejnym groźnym elementem w tego typu wyposażeniu są zwisające łańcuszki. Teoretycznie służą one zabezpieczeniu dzieci przed upadkiem, praktyka jednak pokazuje, że rzadko są zapinane i zazwyczaj luźno zwisają. Gdy huśtawka jest w ruchu, poruszają się one z dużą prędkością, co w przypadku uderzenia powoduje przykre konsekwencje. Z huśtawkami wiążą się również inne częste nieprawidłowości. Pierwszą z nich jest naruszanie przestrzeni minimalnej urządzeń, czyli montowanie ich zbyt blisko siebie lub zbyt blisko przeszkód, np. muru. Przy typowej długości cięgna, wynoszącej ok. 180 cm, powierzchnia upadku, która powinna być pusta i posiadać odpowiednie parametry amortyzujące, wynosi ok. 380 cm zarówno przed, jak i za huśtawką. Dziecko, gdyby zeskoczyło z huśtawki, mogłoby wpaść prosto na przeszkodę (np. mur) i mocno...