W maju minął rok od momentu, gdy komisja Europejska uchwaliła dyrektywę dotyczącą ograniczenia wpływu niektórych produktów z tworzyw sztucznych na środowisko (tzw. Single Use Plastic). Od tamtego czasu temat wdrożenia w Polsce systemu kaucyjnego pojawia się w wielu dyskusjach toczonych między przedstawicielami biznesu a stroną rządową.

To nie powinno nikogo dziwić, biorąc pod uwagę wyśrubowane cele związane z zebraniem i poddaniem recyklingowi 90% butelek wykonanych z PET w 2030 r. Równocześnie trzeba sobie zdawać sprawę, że choć system kaucyjny jest niezbędny, by wypełnić wymagania postawione w unijnej dyrektywie, wyzwania związane z gospodarką odpadami opakowaniowymi, a także szerzej – odpadami komunalnymi nie znikną wraz z pojawieniem się automatów do zwrotu niektórych opakowań w ramach systemu kaucyjnego.

Nieco ponad połowa opakowań wprowadzonych na rynek porusza się między przedsiębiorstwami (przemysł i handel) i nie ma zupełnie styczności z konsumentem końcowym. Te odpady opakowaniowe są, co do zasady, całkiem nieźle zagospodarowywane w ramach funkcjonowania wolnego rynku. Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja w odniesieniu do opakowań, które trafiają do gospodarstw domowych – w ostatnich latach jest tych opakowań ok. 2,5 mln ton rocznie. I choć wolumen odpadów opakowaniowych znajdujących się w workach żółtym, zielonym i niebieskim to nawet 80% ich zawartości, to wciąż w odniesieniu do całkowitej masy...