Na tę ustawę od dawna czekała cała branża wod-kan, jednak jej ostateczna wersja wciąż budzi kontrowersje. Nowe przepisy mają spełnić warunki wstępne Ramowej Dyrektywy Wodnej, co pozwoli na wykorzystanie 3,5 mld euro z funduszy europejskich m.in. na inwestycje przeciwpowodziowe. Aby jednak nie stracić unijnych dotacji, prezydent musi ją podpisać jak najszybciej. Przypomnijmy, że Unia Europejska postawiła warunek, aby wszystkie kraje członkowskie uchwaliły nowe przepisy w tym zakresie do końca 2016 r. Później termin przesunięto o pół roku – do końca czerwca 2017 r. Oznacza to, że Polska i tak w tej kwestii ma opóźnienie, przez co najprawdopodobniej na nasz kraj nałożone zostaną kary.

Nowa instytucja i nowe opłaty

Prawo wodne przewiduje powołanie nowej instytucji – Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, które w imieniu Skarbu Państwa ma zarządzać wszystkimi wodami publicznymi. Ma to pozwolić na lepsze kontrolowanie nie tylko wałów przeciwpowodziowych, ale także urządzeń melioracyjnych.

Zgodnie z przyjętą przez Sejm ustawą, przychody Wód Polskich mają sięgać kilku miliardów złotych rocznie. Skąd mają pochodzić te pieniądze? Rząd zapewnia, że nie ma to nic wspólnego z podwyżkami cen wody. – W ustawie znajduje się zapis, że z tytułu wprowadzenia Prawa wodnego taryfy za pobór wody i odprowadzanie ścieków nie mogą ulec zmianie w 2018 i 2019...