Recykling jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Sprawę komplikuje brak decyzji w sprawie przyszłości wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producenta.

 

Epidemia najpierw przewróciła nasze życie prywatne i zawodowe. Rządzący, starając się przeciwdziałać skutkom pandemii, zmienili zasady funkcjonowania, przepisy prawne regulujące niemal wszystkie sfery ludzkiej aktywności. Samorządy i przedsiębiorstwa branży komunalnej bardzo mocno odczuły te wszystkie zmiany. Z czasem zaczęliśmy jednak dostosowywać się do nich, przyzwyczajać, traktując je powoli jako „nową normalność”. Tymczasem systematycznie zaczęto „odmrażać” życie gospodarcze i społeczne. Nowe, „covidowe” przepisy przenikają się z wcześniej obowiązującymi regulacjami. Bywają one wzajemnie ze sobą sprzeczne, niefunkcjonalne, a jednocześnie rodzące negatywne skutki i konsekwencje. Jak wyjść z tego impasu? Paradoksalnie wskazuje się na… konieczność kolejnych zmian w przepisów czy zawieszenie obowiązywania innych.

Recykling jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Wydaje się, że bez zastrzyku pieniędzy wiele firm nie przetrwa. Sprawę komplikuje brak decyzji w sprawie przyszłości wprowadzenia rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Nie poznamy jej na pewno jeszcze przez co najmniej kilka tygodni,

Gdy części branży grozi upadłość, inna ma szansę na rozwój. Dotyczy to np. termicznego przekształcania odpadów, postrzegane wcześniej jako zło konieczne, którego rolę w gospodarce odpadami należy marginalizować. Teraz jest szansa na zapalenie zielonego światła dla nowych inwestycji.

Niedawno w ramach luzowania więzów wynikających z pandemii...