John Steinbeck – amerykański noblista w dziedzinie literatury z 1962 r. – napisał: Zmiany przychodzą jak lekki wiatr, który porusza zasłony o poranku i jak delikatne perfumy pachnące dzikimi kwiatami, ukrytymi w trawie. Dlaczego przytaczam te słowa? Odpowiedź jest prosta – nadszedł czas zmian w „Zieleni Miejskiej”!

Zapewne już przyglądając się

najnowszej okładce, zauważyli Państwo nieco inną jej odsłonę. Być może z ciekawości przewertowaliście szybko kartki, sprawdzając, czy i wnętrze uległo przeobrażeniom. Tak, to fakt – wygląd naszego miesięcznika się zmienił. Można powiedzieć, że czasopismo zostało poddane gruntownej rewitalizacji. Wyszliśmy przy tym z założenia, że jeśli zmiany, to tylko na lepsze! Postaraliśmy się więc, aby sposób prezentacji artykułów i fotografii był teraz bardziej czytelny i nowoczesny. Mamy nadzieję, że i w Państwa opinii odświeżenie szaty graficznej okaże się słusznym krokiem. Pozostawiliśmy dotychczasowy układ działów, więc nie powinno być trudności ze znalezieniem najbardziej pożądanych treści. Celem tego działania jest poprawa estetyki i wygody użytkowania czasopisma.

A co w tym wydaniu wzięliśmy pod lupę? Agnieszka Bocheńska w temacie numeru (str. 14) nie tylko wyjaśniła, czym jest woonerf (w uproszczeniu to holenderski pomysł na uspokojenie ruchu samochodowego wskutek specyficznego połączenia deptaka i ulicy), ale także przedstawia pierwsze działania polskich miast, zmierzające do przeobrażania w ten sposób miejskich przestrzeni. Co ciekawe, rozwiązanie to zostało już wdrożone w Łodzi, Wrocław przygotowuje się do podobnej reorganizacji ruchu w centrum, a jak dowodzi moja rozmowa z prezydentem Lublina (str. 18) – również wschodnia Polska jest otwarta na tego typu koncepcje.

Życzę interesującej lektury i miłych estetycznych wrażeń.

 

Judyta Więcławska

redaktor prowadząca