Już blisko dwa miesiące temu na stronach internetowych resortu środowiska ukazał się „Projekt założeń do projektu ustawy o zmianie ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach oraz o zmianie niektórych innych ustaw”. O tym, jaki będzie jego kształt, debatowano od dawna. Aktualnie trwa dyskusja, czy zaproponowany model gospodarki odpadami

w Polsce się sprawdzi i czy jest to pójście w dobrym kierunku.

 
Paweł Adamowicz,
prezes Zarządu Unii Metropolii Polskich
 
Jedna gmina podejmie uchwałę o przejęciu śmieci, druga nie albo zmieni zdanie w kolejnej kadencji. To nadal nie gwarantuje strumienia odpadów do regionalnego zakładu ich zagospodarowania. Dlatego takie zakłady nie powstają. Jeśli natychmiast nie wykorzystamy pieniędzy unijnych na ten cel, to po 2013 r. już ich prawdopodobnie nie dostaniemy.
W cywilizowanych krajach odpowiedzialność za odpady komunalne ponosi gmina – od kubła po zakład zagospodarowania (zlecając podwykonawstwo na zasadach rynkowych). Dzięki temu mieszkańcy i przewoźnicy nie mają pokusy, aby pozbywać się odpadów nielegalnie lub niezgodnie ze standardami. W Polsce dopuszczono do patologii, którą obecnie chce się pogłębić. Gdy wójt i radni zaproponują mieszkańcom realną wysokość opłaty, wówczas przewoźnicy ogłoszą, że oni są tańsi. Jeśli wójt i radni się nie ugną, mogą przegrać najbliższe wybory. Obecnie są „chronieni” dzięki temu, że decyzję w sprawie władztwa nad odpadami podejmują sami mieszkańcy w referendum. Beneficjentami błędu systemowego są prywatni przedsiębiorcy, którzy nie zbudują zakładów zagospodarowania o unijnym standardzie.
Wbrew temu, co w marcu 2009 r. uzgodniliśmy na Komisji Wspólnej ze stroną rządową, Ministerstwo Środowiska wciąż nie chce wprowadzić cywilizowanych zasad. Wysokie kary, jakie wkrótce UE nałoży na Polskę, zamierza się przerzucić na gminy. Gmina nadal nie będzie pełnoprawnym organizatorem, lecz policjantem, w obecnym układzie skazanym na nieskuteczność. Nie „obstawimy” wszystkich potencjalnych dzikich wysypisk. Trzeba usunąć powód tego, że odpady wciąż wysypują się nam z systemu.
Aby gminy mogły spełnić swój ustawowy obowiązek oraz by Polska wykonała dyrektywy UE i uniknęła kar, gminy muszą jednoznacznie otrzymać władztwo nad odpadami komunalnymi.
 
 
Dariusz Matlak,
prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami
 
Prawo należy doskonalić, ale ewolucyjnie, by było przewidywalne, uwzględniało lokalną specyfikę i uwarunkowania społeczno-gospodarcze oraz zapewniało optymalne wykorzystanie istniejącego potencjału i infrastruktury technicznej.
Niestety, odnoszę wrażenie, że autorzy kolejnej wersji założeń nowelizacji ustaw dotyczących gospodarki odpadami komunalnymi o tych elementarnych zasadach stanowienia dobrego prawa zapomnieli. PIGO przekazało swoje uwagi Ministerstwu Środowiska (czytaj s. 76). Mogę jednak stwierdzić, że zaskoczyło mnie, jak dalece projekt ministerialnych założeń odbiega od oficjalnego, obowiązującego przecież stanowiska rządu do poselskiego projektu nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. W stanowisku tym wyraźnie przecież zapisano: „Rząd nie akceptuje (…) regulacji dających radzie gminy wyłączność do decydowania o przejęciu wykonywania działania w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości (…) oraz powierzania tej działalności przedsiębiorcy lub przedsiębiorcom w postępowaniu o udzieleniu zamówienia publicznego”. Równie zastanawiające jest to, jak bardzo różni się (na niekorzyść) obecna wersja założeń od wcześniejszej (z 18 lutego br.), będącej przecież efektem konsultacji społecznych i międzyresortowych. Największe zdziwienie wywołuje jednak fakt, że resort środowiska nie uwzględnił w swym projekcie obszernego, kwietniowego raportu NIK o wynikach kontroli gospodarowania w gminach stałymi odpadami komunalnymi, w tym ulegającymi biodegradacji. Miarodajna i pogłębiona analiza tego dokumentu, a w szczególności zarzutów dotyczących nieterminowej, nierzetelnej i nieskutecznej realizacji przez gminy ich ustawowych obowiązków, nie pozwala bowiem w tak bezkrytyczny sposób – jak zaprezentowano to w projekcie założeń – utrzymywać, że jedynym antidotum na wszelkie problemy w gospodarce odpadami jest przejęcie przez gminy własności odpadów.
 
Tomasz Uciński,
prezes Krajowej Izby Gospodarki Odpadami
 
Założenia dotyczące przekazania władztwa nad odpadami samorządom to krok w dobrym kierunku, zapewnia bowiem prawidłowe postępowanie z odpadami, ich należyty odzysk i unieszkodliwianie, a w konsekwencji – dzięki możliwościom inwestycyjnym gmin i pozyskania środków unijnych na budowę nowych instalacji – także osiągnięcie wymogów i standardów unijnych. Cenny jest również aspekt społeczny – odbiór odpadów będzie objęty systemem powszechnym, a opłaty – tak jak podatki – będą nieuniknione, zniknie więc motywacja do nielegalnego pozbywania się odpadów.
Projekt założeń ma jednak także mankamenty. Należy do nich m.in. całkowite pominiecie roli i obowiązków przedsiębiorcy prowadzącego instalacje do odzysku lub unieszkodliwiania odpadów, brak zarówno doprecyzowania pojęcia „jednostka organizacyjna gminy”, jak i wyjaśnienia jej roli i znaczenia w gospodarce odpadami oraz sposobu zlecania im wykonania zadań przez gminy. Widoczny jest nadal niski wymiar kar pieniężnych, a w szczególności za transport odpadów do innej instalacji niż wskazana w pozwoleniu. KIGO zwraca uwagę m.in. na konieczność doprecyzowania zapisów dotyczących opłat ponoszonych przez właścicieli nieruchomości w taki sposób, aby w całości były one przeznaczane na gminne inwestycje gospodarki odpadami, a przy wyliczeniu opłaty przez gminy należy uwzględnić dotychczasowe zainwestowanie samorządu w infrastrukturę zagospodarowania odpadów. Dopiero po uwzględnieniu całej listy naszych postulatów Izba będzie mogła uznać projekt za w pełni racjonalny i dostosowany do obecnych potrzeb.
 
Przygotowała Katarzyna Terek