Z początkiem lat 90. XX w. wielu Polaków postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i, po wprowadzeniu zmian ustawowych w zakresie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, założyło własne przedsiębiorstwa. Powstały firmy zajmujące się odpadami (zwłaszcza złomem, makulaturą i tworzywami sztucznymi), produkcją i handlem paletami. Możliwości pozyskania odpadów były wtedy olbrzymie, nikt ich nie odbierał od przemysłu i handlu. Przedsiębiorcy stworzyli w ten sposób zalążki polskiego systemu recyklingu. Z biegiem lat nastąpiła modernizacja sposobów pozyskiwania tych odpadów opakowaniowych. Powoli z ulic znikały wózki z makulaturą, pojemniki do selektywnej zbiórki stawiane były na terenie miast. Niestety, selektywna zbiórka odpadów jednostkowych w wielu miastach nie przynosiła zysku, a wręcz przeciwnie, z budżetu wypływały olbrzymie środki na jej finansowanie. Ciężko było namawiać miasta i gminy do selektywnej zbiórki, każdy twierdził, że są to surowce wtórne i należy za nie zapłacić przynajmniej tyle, ile wynoszą koszty zbiórki. Odpady pochodzące z selektywnej zbiórki były brudne, nieposortowane, trudno było nazwać je surowcem nadającym się do przetworzenia i dlatego z reguły trafiały na składowisko. Rozpoczynając swoją działalność na terenie RP, miałem spore doświadczenie w zakresie systemu i rozwiązań prawnych, stosowanych w krajach Unii. Interesowałem się zwłaszcza rozwiązaniami prawnymi w zakresie finansowania selektywnej zbiórki. Już w projektach ustawy o odpadach z 1995...