Pracować normalnie nawet w trudnych czasach

W czasie epidemii instalacje i przedsiębiorstwa odbierające odpady starają się pracować ze świadomością, że przerwanie ciągłości odbioru odpadów stanowiłoby realne zagrożenie dla zdrowia mieszkańców. Jak zmieniła się praca ich kadry zarządzającej? Z jakimi problemami administracyjnymi się boryka?

Epidemia sprawiła, że zakłady zostały zamknięte dla gości z zewnątrz. Jednak pracownicy linii sortowniczych czy załogi śmieciarek pracują bez zmian. Z home office mogli korzystać jedynie pracownicy biurowi. W niektórych przedsiębiorstwach nawet oni nie decydowali się jednak na to rozwiązanie. – Nie wyobrażam sobie nie pojawiać się w zakładzie, gdy nasi pracownicy są tu codziennie. Byłoby to zwyczajnie nie fair w stosunku do nich – uważa Jolanta Jabłońska-Wojciul, prezes Międzygminnego Przedsiębiorstwa Gospodarki Odpadami w Wardyniu Górnym.

Wśród pracowników tego przedsiębiorstwa do tej pory nie zdiagnozowano żadnego przypadku zarażenia koronawirusem. Niemniej, w ramach podejmowanych środków ostrożności, również tam wprowadzono siedmiogodzinny tryb pracy. To jednak oznacza konkretne straty, bo każda godzina pracy mniej w skali miesiąca „robi różnicę”.

Bezpieczeństwo a RODO

Jednak to nie zorganizowanie pracy, a dodatkowe zadania, w dużej mierze związane z formalnościami, stanowią spore obciążenie dla zarządzających instalacjami. W czasie epidemii nawarstwiła się liczba pism i dokumentów przesyłanych do przedsiębiorstw z sanepidu, urzędów wojewódzkich itp.

Sanepid poprosił np. MPGO w Wardyniu Górnym...