Ministerstwo Środowiska opublikowało na swojej stronie internetowej projekt rozporządzenia w sprawie wymagań w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości. Choć zakończyły się już konsultacje społeczne dotyczące tego projektu, to jednak nie cichną głosy przedstawicieli branży, którzy widzą w tym akcie prawnym wiele niejasnych i budzących wątpliwości przepisów. Zapytaliśmy, jakie

uwagi nasuwają się po lekturze projektu.

Leszek Bronka, prezes Zarządu Przedsiębiorstwa Komunalnego w Kruszwicy
Projekt nie jest do końca przemyślany, zawiera bowiem szereg zapisów, które wpłyną na wzrost kosztów, a nie usprawnią systemu zbiórki. Już sam obowiązek zlokalizowania bazy magazynowo-transportowej w odległości nie większej niż 80 km poza granicą gminy, a w konsekwencji często blisko 100 km od obsługiwanych nieruchomości, sprawia, że rosną koszty świadczenia usług. Czyli – dbając o środowisko – dodatkowo je zanieczyszczamy, a codzienny dojazd i odjazd jednego samochodu sprawi, że bezproduktywnie na takiej trasie zużyte zostanie paliwo za 200-250 zł. Zdecydowanie baza powinna być w odległości nie większej niż 25 km od granicy gminy. Nie ograniczy to konkurencyjności, a zapewni bezpieczeństwo terminowego wykonania usług. Zimą bowiem problemem może być przejechanie kilkunastu kilometrów, a już odległość ponad 50 km może okazać się nie do pokonania.
 
Warto też zastanowić się nad sensem zapisywania wymogu posiadania na terenie bazy miejsca do mycia i dezynfekcji pojazdów. Przecież wiele firm korzysta z usług myjni należących do innych podmiotów lub posiada własne myjnie, zlokalizowane poza bazą. Ten zapis oprócz tego, że wpłynie na wzrost kosztów, to jeszcze odbierze pracę innym.
 
Niedoprecyzowane są też zapisy o konieczności wyposażenia bazy w punkt bieżącej konserwacji i napraw pojazdów oraz stanowiska do selektywnego zbierania odpadów. Zapis jest tylko hasłowy, a realizacja może być fikcją. Jak mają wyglądać te miejsca i w co mają być wyposażone?
Podobnie jest z określeniem minimalnej liczby pojazdów. Powinien być zapis, że taka liczba pojazdów jest zadysponowana na każdą gminę, w której podmiot się zarejestruje. Może się bowiem okazać, że cztery pojazdy będą obsługiwały kilka lub kilkanaście gmin.
 
Szymon Stachowiak, dyrektor Zakładu Komunalnego w Pobiedziskach
Wymagania zapisane w projekcie są minimalnymi warunkami, jakie musi spełniać przedsiębiorstwo, aby mogło wywozić odpady. W gminach o niewielkiej liczbie mieszkańców i małej powierzchni takie wymogi są wystarczające. Gminy większe, które nie zdecydują się na podział na sektory, powinny zawrzeć w SIWZ-ie swoje oczekiwania dotyczące obsługi systemu, te bowiem zabezpieczą je przed sytuacją braku odbioru odpadów z powodu niedostatecznej ilości sprzętu u przewoźnika. Gmina Pobiedziska od 1 stycznia 1996 r. działa w systemie, który będzie w kraju obowiązywał dopiero od 1 lipca 2013 r. Na podstawie doświadczeń mogę powiedzieć, że wymagania sprzętowe z omawianego projektu pozwalają zapewnić odbiór odpadów od ok. 20 tys. mieszkańców z gminy o powierzchni niemal 190 km², w okresie dwutygodniowym. Mniejsze gminy – poza początkowymi kłopotami logistycznymi – nie powinny mieć problemu z obsługą systemu, jeżeli przewoźnik będzie spełniał wymagania z omawianego projektu.
 
Natomiast GPS-y to wyśmienity pomysł zarówno dla gmin, jak i dla przewoźników. Jestem przekonany, że nie tylko zmniejszy się liczba nielegalnych miejsc składowania odpadów (kontrola gmin nad przewoźnikami), ale także wzrośnie wydajność pracowników zatrudnionych w przedsiębiorstwach odbierających odpady (lepsza kontrola ze strony pracodawcy).
 
Leszek Wołowiec, kierownik biura Ekologicznego Związku Gmin Dorzecza Koprzywianki
Projekt rozporządzenia ma kilka mankamentów. Jednym z nich jest chociażby wpisanie wymogu posiadania GPS-ów w śmieciarkach. Wyposażenie pojazdów do odbierania odpadów w tego typu urządzenia niczego nie załatwia. Przecież firma, która zostanie wybrana w przetargu, i tak musi zrealizować to, co zostanie wskazane w specyfikacji istotnych warunków zamówienia, czyli zebrać odpady z określonego obszaru. A jeśli tego nie zrobi, to od razu będą telefony do gminy. Działa to na niekorzyść wykonawcy, który może zapłacić kary umowne za nieprawidłowe wykonanie usługi. To ewentualnie może pomóc samym przewoźnikom w udowodnieniu, że w danym miejscu byli i odebrali odpady z konkretnej posesji – w razie reklamacji ze strony mieszkańców. Inną sprawą są tu koszty – wyposażenie śmieciarki w nawigację wraz z odpowiednimi czujnikami oscyluje w granicach 1500-4200 zł. Do tego dochodzą koszty związane z miesięcznym abonamentem (20-50 zł). I to znacznie obciąży przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych. Nasz Związek obsługuje 40 tys. mieszkańców. W tym momencie mamy cztery śmieciarki i teraz kupimy piąty tego typu pojazd, dodatkowo wyposażony w myjkę do pojemników. Mamy też dwa hakowce. „Uzbrojenie” tych pojazdów w GPS-y oznacza dla nas jednorazowy koszt rzędu minimum 20 tys. zł!
 
Co do mycia pojazdów, to uważam, że niedopuszczalne jest, aby brudna śmieciarka wyjeżdżała w trasę. Przecież te pojazdy jeżdżą po różnym terenie, czasem po drogach gruntowych, zwłaszcza na terenach wiejskich, i wracają z trasy brudne, zakurzone, więc należy je od czasu do czasu myć. A zatem pozytywnie oceniam tę propozycję ustawodawcy. W naszym przypadku pojazdy myjemy i dezynfekujemy raz na tydzień, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to będziemy to robić częściej. Poza tym ten projekt rozporządzenia w pewnym zakresie powiela to, co mamy zawarte w Rozporządzeniu Ministra Środowiska z 16 czerwca 2009 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy gospodarowaniu odpadami komunalnymi. Mówi ono m.in. o obowiązku odkażania pojazdów i urządzeń czy rejestrowania przeprowadzonych czynności sanitarnych.
 
Przygotowała Katarzyna Terek
 
Na temat uwag do projekturozporządzenia w sprawie wymagań w zakresie odbierania odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości można również przeczytać w bieżącym wydaniu „Przeglądu Komunalnego” na s. 84 i 88.