Do końca lat 80. ubiegłego stulecia produkcja przemysłowa miała w Polsce priorytetowe znaczenie, utożsamiając rozwój społeczno-gospodarczy większości miast. Jednak sposób wyboru lokalizacji zakładów produkcyjnych, koszty (w tym społeczne) takich inwestycji i stosowane tam technologie budziły liczne zastrzeżenia. Prowadzona polityka szybkiej industrializacji kraju wpłynęła na lokalizację tysięcy zakładów produkcyjnych charakteryzujących się stosunkowo małą nowoczesnością, a jednocześnie tanich na etapie budowy. Ponadto często pomijano koszty społeczne związane z zanieczyszczeniem środowiska geograficznego, niekorzystnym oddziaływaniem na zdrowie mieszkańców czy też degradacją lokalnego krajobrazu. Stosowanie przestarzałych technologii oznaczało znaczną energo- i wodochłonność procesów wytwarzania, co z kolei przekładało się na koszt dobra finalnego. Kolejnym mankamentem centralnej gospodarki planowej była niewłaściwa lokalizacja przestrzenna przedsiębiorstw, uzależniona od decyzji stricte politycznych, nie mających wiele wspólnego chociażby z zasadami logiki i racjonalności postępowania. Przeznaczano pod przemysł tereny znacznie przekraczające potrzeby w tym zakresie i/lub bez rozpoznania miejscowych warunków ekofizjograficznych. Powszechnie uważa się, że planowanie przestrzenne w okresie gospodarki centralnie zarządzanej miało za zadanie w pierwszej kolejności zapewniać właściwą podaż terenów przemysłowych, a dopiero następnie rozwiązywać problemy komunikacyjne, mieszkaniowe oraz dotyczące infrastruktury społecznej. Tymczasem w krajach o gospodarce rynkowej już wiele lat wcześniej zauważono, że siłą sprawczą rozwoju ekonomicznego nie jest przemysł, a usługi, zwłaszcza wyższego rzędu. Zmiany ustrojowe zapoczątkowane w Polsce...