Dobiegają końca rządowe prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy o bateriach i akumulatorach1. Jeśli Rada Ministrów przyjmie ten projekt w listopadzie br., można spodziewać się, że trafi on do Sejmu jeszcze w tym roku.

Wówczas projekt ustawy zostanie przekazany do rozpatrzenia stałej Podkomisji ds. Monitorowania Gospodarki Odpadami. Dlatego zawczasu warto

wskazać przepisy, które wymagają modyfikacji lub doprecyzowania oraz wyjaśnienia intencji ich autorów.

Zwolnienia z obowiązków

Jedną z ważnych proponowanych zmian ma być – w myśl założeń projektodawców – zmniejszenie obciążeń finansowych i administracyjnych dla małych przedsiębiorców, a konkretnie mówiąc – dla przedsiębiorców wprowadzających do obrotu niewielkie ilości baterii lub akumulatorów. Zgodnie z art. 4a ust. 1, pkt. 1 i 2 projektu ustawy, mają być oni zwolnieni z obowiązku zorganizowania i sfinansowania zbierania oraz przetwarzania zużytych baterii, a także  z obowiązku finansowania publicznych kampanii edukacyjnych. Będą więc  również zwolnieni z wymogu corocznego składania sprawozdań dla urzędu marszałkowskiego, co wszyscy zainteresowani przyjęliby prawdopodobnie z prawdziwą wdzięcznością, gdyby nie… zupełne oderwanie tych rozwiązań od rzeczywistości.

Po pierwsze, „progi” uprawniające do zwolnienia z tych obowiązków zostały zaproponowane na bardzo niskim poziomie – 1 kg w przypadku baterii i akumulatorów przenośnych oraz 100 kg w przypadku baterii i akumulatorów przemysłowych. Po drugie, w trakcie tzw. uzgodnień międzyresortowych prezes UOKiK-u jako organ odpowiedzialny za przestrzeganie reguł wolnego rynku doprowadziła do uzupełnienia treści art. 4a o obowiązek zastosowania procedury dotyczącej pomocy publicznej de minimis. Chcąc uzyskać zwolnienie z obowiązków opisanych w art. 27 i 37 Ustawy z 24 kwietnia 2009 r. o bateriach i akumulatorach2, przedsiębiorca będzie więc musiał złożyć: marszałkowi województwa w terminie do 15 marca danego roku zaświadczenie lub oświadczenie, o pomocy de minimis…1, o jaką się ubiega. Warto więc zadać sobie i ustawodawcom pytanie, czy naprawdę trzeba stosować procedurę pomocy de minimis, skoro jest to pomoc – w przypadku baterii i akumulatorów przenośnych – o wartości 19 zł (wg aktualnych stawek opłaty produktowej oraz proponowanej „opłaty edukacyjnej”)? Poza tym zastanawiające są  różnice „tonażowe” uprawniające do tej pomocy. O ile w przypadku art. 4a, ust. 1, pkt. 1 i 2 „próg” dla przedsiębiorców uprawnionych do zwolnienia z obowiązku zbierania ustalono na poziomie 1 kg dla baterii przenośnych i 100 kg dla baterii przemysłowych, o tyle w przypadku publicznych kampanii edukacyjnych, o których jest mowa w art. 37 ust. 4-6, granica ta została zaproponowana na poziomie 500 kg. Z czego to wynika? W uzasadnieniu do projektu ustawy można przeczytać: Przewiduje się również, że jeżeli środki na publiczne kampanie edukacyjne nie przewyższają kwoty 10 zł, wprowadzający baterie lub akumulatory nie jest obowiązany do finansowania publicznych kampanii edukacyjnych. Stawka opłaty „edukacyjnej” zaproponowana w projekcie ustawy wynosi 0,02 zł/1 kg, zatem dzieląc kwotę 10 zł przez 0,02 zł/kg, otrzymujemy masę równą 500 kg.

Opłata edukacyjna

Zastanawiająca jest także konstrukcja przepisu dotyczącego źródeł finansowania publicznych kampanii edukacyjnych w zakresie baterii i akumulatorów. Należy zaznaczyć, że od trzech lat działania edukacyjne w tej dziedzinie finansowane są przez przedsiębiorców, którzy mają obowiązek wydatkować „samodzielnie” (w praktyce zlecają te usługi innym podmiotom) lub w myśl art. 37 ust. 3 pkt 2 ustawy o bateriach i akumulatorach2 przekazać na wyodrębniony rachunek urzędu marszałkowskiego: co najmniej 0,1% swoich przychodów z tytułu wprowadzenia do obrotu baterii i akumulatorów na terytorium kraju w danym roku kalendarzowym. Nowe rozwiązanie autorzy projektu ustawy uzasadniają w sposób następujący: […] proponuje się wprowadzenie prostszego mechanizmu wyznaczania wysokości opłaty na publiczne kampanie edukacyjne, która będzie liczona od masy wprowadzonych baterii lub akumulatorów, przyjmując stawkę w wysokości 0,02 zł za kg wprowadzonych baterii lub akumulatorów. W 2010 r. wysokość środków, które zostały przeznaczone na publiczne kampanie edukacyjne, wyniosła 1 770 022,05 zł (wg raportu GIOŚ). Przyjmując stawkę w wysokości 0,02 zł/kg oraz biorąc pod uwagę masę wprowadzonych baterii lub akumulatorów w 2010 r. (94 842 058,8 kg) szacuje się, że opłata na publiczne kampanie edukacyjne wyniosłaby ok. 1 896 841,2 zł…1.

Trzeba otwarcie przyznać, że po wprowadzeniu takiego rozwiązania w jeszcze większym stopniu aniżeli dotychczas publiczne kampanie edukacyjne będą finansowali nie ci przedsiębiorcy, którzy wprowadzają do obrotu baterie i akumulatory przenośne (w gruncie rzeczy byliby to użytkownicy końcowi, czyli nabywcy tych baterii), lecz przedsiębiorcy wprowadzający do obrotu akumulatory samochodowe oraz baterie i akumulatory przemysłowe. Skąd takie domniemanie? We wspomnianym raporcie GIOŚ-u można znaleźć informacje o strukturze baterii i akumulatorów wprowadzonych do obrotu. Dane za 2011 r. są następujące: baterie i akumulatory samochodowe – 48 847 670,58 kg, baterie i akumulatory przemysłowe – 32 943 565,01 kg, natomiast baterie i akumulatory przenośne – 9 997 774,12 kg. Jeżeli wszyscy przedsiębiorcy wprowadzający do obrotu baterie i akumulatory przenośne uiszczą należną opłatę edukacyjną w proponowanej wysokości 0,02 zł/kg w instytucji wybranej do gromadzenia tych środków (najprawdopodobniej będzie to NFOŚiGW), od tej grupy przedsiębiorców wpłynie zaledwie 199 955,48 zł, natomiast pozostali przedsiębiorcy uiszczą prawie 1,7 mln zł. Nasuwa się pytanie, czy jest to świadomy wybór, czy jedynie uproszczenie na etapie tworzenia założeń projektu ustawy, które następnie w trakcie dotychczasowego procesu legislacyjnego zostało milcząco usankcjonowane?

Co z nadzorem?

Najpoważniejszą kwestią, a zarazem słabością projektu ustawy, jest brak skutecznych instrumentów nadzoru nad działalnością podmiotów pośredniczących. Według założeń projektodawców, podmioty te będą mieć obowiązek uzyskania certyfikatu EMAS albo ISO 14001 w okresie 12 miesięcy od wejścia w życie nowych przepisów oraz, jak napisano w uzasadnieniu: […] podmioty pośredniczące, jako że realizują przepisy ustawy w zakresie obowiązków wprowadzających powinny być wpisywane do rejestru, o którym mowa w art. 49 ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach. Rejestr ten stanowić będzie kontynuację rejestru, o którym mowa w ustawie o bateriach i akumulatorach. Spowodowane jest to koniecznością wprowadzenia większego nadzoru nad działalnością ww. podmiotów1. Tak więc nadzór ma istnieć. Obawy budzi jednak praktyczna skuteczność owego nadzoru, bowiem ani do czasu wejścia w życie rejestru, o którym mowa w art. 49 Ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach3, czyli za ok. 27 miesięcy (rejestr ma zacząć działać najpóźniej po upływie 36 miesięcy od wejścia w życie ustawy), ani później podmioty pośredniczące nie będą zobowiązane do składania sprawozdań z pokazaniem efektów swojej działalności. Tymczasem rola tych podmiotów w polskim modelu wypełniania obowiązków – rozszerzonej odpowiedzialności producenta – nałożonych na wprowadzających do obrotu baterie i akumulatory przenośne (WDO), jest bardzo istotna.

Wystarczy wspomnieć, że aż 1820 przedsiębiorców WDO na łączną liczbę 2095 zarejestrowanych przez GIOŚ realizuje swoje obowiązki z udziałem podmiotów pośredniczących. Warto też wiedzieć, że 12 największych „pośredników” świadczy usługi dla 89% spośród przedsiębiorców WDO, a ich sumaryczny wolumen baterii wprowadzonych do obrotu można szacować na 8800 ton (wg danych zawartych w raporcie GIOŚ-u za 2011 r. masa baterii i akumulatorów przenośnych WDO wyniosła 9998 Mg)4. Tak więc ci pośrednicy powinni zebrać dla swoich klientów w br. co najmniej 2640 ton zużytych baterii i akumulatorów przenośnych. Czy faktycznie tego dokonają i jak to udokumentują? Właśnie weryfikacji takich danych służyłyby sprawozdania, które obowiązkowo powinny co roku składać podmioty pośredniczące. Tak dzieje się od wielu lat w większości państw tzw. starej UE i, oprócz Wielkiej Brytanii, w państwach tych „handel kwitami” nie stanowi jednego z najpoważniejszych problemów gospodarki odpadami poużytkowymi.

Sprawozdania pośredników w gospodarce odpadami, zajmujących się odpadami bateryjnymi, oprócz elementów wymienionych już w art. 49 ustawy o odpadach3, powinny zawierać: łączną masę baterii wprowadzonych do obrotu przez „obsługiwanych” przedsiębiorców, łączną masę zużytych baterii i akumulatorów przenośnych zebranych w roku kalendarzowym przez dany podmiot pośredniczący i osiągnięty poziom zbierania, jak również łączną masę zużytych baterii i akumulatorów przenośnych przekazanych do recyklingu w roku kalendarzowym, z wyszczególnieniem masy dostarczonej do każdego z zakładów przetwarzania, z którymi dany podmiot pośredniczący ma zawartą umowę.

Autopoprawka do projektu ustawy

Należy wspomnieć o jeszcze jednej sprawie. W październiku br. Parlament Europejski uchwalił dyrektywę, zmieniając po raz kolejny Dyrektywę 2006/66/WE o bateriach i akumulatorach. Na jej mocy od września 2015 r. zostanie zabronione wprowadzanie do obrotu baterii guzikowych z zawartością rtęci, a od 31 grudnia 2016 r. zakazane będzie wprowadzanie akumulatorów niklowo-kadmowych w narzędziach bezprzewodowych. Warto rozważyć wprowadzenie autopoprawki do projektu ustawy w Sejmie, aby od razu transponować przepisy nowej dyrektywy ws. baterii do polskiego prawa.

Źródła

1. legislacja.rcl.gov.pl/docs/2/52606/52631/52632/dokument82659.pdf.

2. Ustawa z 24 kwietnia 2009 r. o bateriach i akumulatorach (DzU nr 79, poz. 666).

3. Ustawa z 14 grudnia 2012 r. o odpadach (DzU z 2013 r., poz. 21).

4. www.gios.gov.pl//zalaczniki/artykuly/raport_baterie_2011.pdf.

 

Michał Korkozowicz, prezes Zarządu Reba O.O.

Śródtytuły od redakcji

Prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy o bateriach i akumulatorach dobiegają końca. M. Winer/www.depositphotos.com
Prace nad projektem ustawy o zmianie ustawy o bateriach i akumulatorach dobiegają końca. M. Winer/www.depositphotos.com