Rocznica szkodliwej nowelizacji (część II)

Drzewa, parki i skwery nie tylko mają wartość przyrodniczą, ale także są elementem kultury i tradycji miejscowości oraz nierzadko symbolami danego miejsca.

Ważnym problemem pominiętym przez autorów nowelizacji ustawy o ochronie przyrody – przyjętej przez Sejm 16 grudnia 2016 r. – jest aspekt kulturowy. Wiedziano o tym już w starożytności. Gdy wybuchały wojny i zwycięska armia zaczynała pustoszyć podbity kraj, celowo wycinała drzewa w zdobytych miastach, w ten sposób zadawała bowiem przeciwnikowi szczególnie dotkliwy cios. Zdaniem profesora Walerego Goetla, działo się tak dlatego, że prymitywne na ogół ówczesne domy szybko można było odbudować, zrabowane mienie odzyskać lub od nowa zgromadzić, trzodę i bydło odchować, ale na wyrośnięcie nowych drzew trzeba było czekać dziesiątki lat. Twierdzenie ministra środowiska, że wycięte drzewa można bez problemu zastąpić nowymi, w świetle powyższych faktów nie zasługuje na komentarz. Jeżeli tereny zieleni przekształca się w inwestycyjne (budowlane), wycięte drzewa nigdy już nie zostaną zastąpione nowymi.

Artyści na rzecz przyrody

W XIX w. we Francji inicjatorami działań w zakresie ochrony przyrody, a także inspiratorami tworzącego się prawa ochrony przyrody byli artyści, którzy szczególną rolę przypisywali nie aspektom biologicznym czy ekologicznym funkcjonowania przyrody, a względom estetycznym. Podstawowe uzasadnienie ochrony przyrody stanowiło to, że jest ona źródłem piękna....