Światło dzienne ujrzał projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw. Jego zapisy bulwersują branżę.

Projektowany akt ma na celu wprowadzenie rozwiązań umożliwiających w szczególności:

podejmowanie określonych działań w odniesieniu do form ochrony przyrody, wprost albo na podstawie uzyskanej decyzji administracyjnej, przeniesienie z ministra właściwego ds. środowiska na właściwą radę gminy uprawnień do regulowania wysokości opłat za wycięcie drzew i krzewów, w zależności od warunków lokalnych, skuteczniejsze zapobieganie szkodom wyrządzanym przez żubry, wilki, rysie, niedźwiedzie i bobry, sprawniejsze powoływanie i odwoływanie członków organów wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej, zrównanie organizacji ekologicznych i stron postępowania administracyjnego wymagającego udziału społeczeństwa, a tym samym przyspieszenie prowadzonych inwestycji, sprawniejsze powoływanie i odwoływanie kierowników jednostek podległych albo nadzorowanych przez ministra środowiska (m.in. generalnego dyrektora ochrony środowiska i jego zastępców).

Najbardziej kontrowersyjne jest zniesienie obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew, opłat za ich usuwanie, jak również kar administracyjnych za nielegalną wycinkę. To na barkach gmin spoczywać będzie ewentualne wprowadzenie takich przepisów. Branża obawia się, że część gmin może jednak celowo tego nie zrobić. – Z punktu widzenia krajobrazu naszego kraju najważniejszą zmianą wydaje się całkowite wykreślenie z obowiązującej ustawy artykułów 83-87 i 88-89. Mówią one o obowiązku uzyskania zezwolenia na usunięcie drzew i krzewów, zasadach uzyskiwania tego zezwolenia...