Przypomnijmy – legislacja ta obejmuje źródła emisji CO2 większe niż 20 MW, a jej pierwsza wersja została przyjęta w 2003 r. Obecnie trwają prace nad jej drugą dużą rewizją, choć zmian w dyrektywie było więcej, choćby przyjęte w 2015 r. utworzenie rezerwy stabilizacyjnej rynku. Obecna propozycja Komisji Europejskiej została opublikowana w lipcu 2015 r., a w lutym 2017 r. zarówno Parlament Europejski, jak i Rada przyjęły swoje mandaty do trójstronnych negocjacji w pierwszym czytaniu (tzw. trilogów).

Oba stanowiska – Parlamentu Europejskiego i Rady – podnoszą ambicje klimatyczne w stosunku do propozycji KE, przede wszystkim poprzez wzmocnienie Rezerwy Stabilizacyjnej Rynku (zasysanie do niej przez pierwsze trzy lata działania nie 12%, a 24% nadwyżki uprawnień na rynku) i zdjęcie części uprawnień z rynku.

Obie propozycje zawierają w sobie dalsze mechanizmy wsparcia dla energetyki w biedniejszych państwach UE poprzez przedłużenie tzw. derogacji energetycznej, czyli możliwości rozliczania inwestycji zmniejszających emisję CO2 w zamian za darmowe uprawnienia do emisji, czy powołanie tzw. funduszu modernizacyjnego, na który składają się zmonetyzowane uprawnienia do emisji ze wszystkich państw członkowskich UE. W stosunku do obecnego okresu rozliczeniowego obie instytucje zawarły jednak pewne ograniczenia w wydatkowaniu tych środków, uniemożliwiając ich wykorzystanie na cele energetyki węglowej. W sumie skala możliwej pomocy publicznej dla...