Dawno temu, w jednym z największych miast Wielkopolski były Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego. Powstały w latach 20. ubiegłego wieku, a poddane nacjonalizacji po 1945 r. miały początkowo duże trudności. Jednak 40 lat po II wojnie światowej zatrudniały ponad 5 tys. pracowników. Dawało to ok. 20 tys. zadowolonych ostrowian i mieszkańców okolicznych miejscowości. Dla 70-tysięcznego miasta nie było to bez znaczenia. Żeby było jeszcze ciekawiej, ZNTK miały własne ujęcie i stację uzdatniania wody, oczyszczalnię ścieków i wdrożone systemy podstaw ochrony środowiska. Przyszła transformacja gospodarczo-polityczna. Otworzyliśmy się, jako państwo, na inwestorów zagranicznych. Wymieniliśmy byle jakie elity polityczno–gospodarcze na dzisiejsze elity, potrafiące masowo w 2 lata robić liceum i studia. Każdy ślad „czerwoności” w życiorysie przekreślał człowieka. Iluzja i... Ostrów Wlkp. również doznał objawienia i łaski prywatyzacji. W miejscu ZNTK powstała Fabryka „Wagon” (aktualnie w upadłości) i kilka innych podmiotów gospodarczych. Najładniejszym miejscem firmy jest kilkuosobowa recepcja, sala tradycji i przyjęć gości i, śmiem twierdzić, gabinet syndyka. A co np. z ochroną środowiska? Ano jest sobie (przynajmniej była jeszcze we wrześniu) w budynku bez łączności z organami kontrolnymi w ochronie i sztabami kryzysowymi. No bo po co? Przecież już w tamtym roku iluzją było uzdatnianie wody, nawet tej sprzedawanej miastu. Oczyszczalnia ścieków. A co to jest?...